Tereny Valfden > Dział Wypraw

Coś strasznego (Alistair)

<< < (8/9) > >>

Grison:
- Talseis - strażnik spoważniał. - Pracujesz dla niego? Taaaak... On zajmuje się tym i owym. Sprowadzimy go...
Za jakieś 15 minut pojawił się strażnik, który pobiegł po pomoc. Wrócił wraz z 10'cioma innymi funkcjonariuszami.
- Dobrze, teraz tyko ostrożnie z nimi. Do aresztu... Prosto do aresztu - powiedział podchodząc do ludzi owładniętych szaleństwem. Chwile po tym strażnik zatykając nos i z zamkniętymi oczyma przetarł chustką po substancji i schował ją do woreczka przy pasie.
- My zaś pójdziemy z tym elfem do Talseis'a - rzekł hardy strażnik nieco niepewny trzymania blisko płótno w którą wsiąkła substancja. - Tylko powiedzieć mi Kapitanowi, żeśmy to ja z Robinem znaleźli to dziadostwo - dodał po czym ruszyli wraz z Alistairem.
Za jakiś czas byli obok Talseis'a. Zleceniodawca czym prędzej podszedł do przybyłych.
- Bogowie! Coś ty zrobił? - zwrócił się do Alistair'a trzymanego przez strażników za ramiona. - Panowie? On pracuje dla mnie...To jeden z ochotników. Miał szukać czegoś odnośnie zaginionych ludzi.
- Tak, wiemy - odparł strażnik. Szukał i znalazł... Ale sam Ci opowie.
   

Alistair:
Znalazłem jakąś dziwną substancję. Wywołuje ona zawroty głowy, śmiech itp. To może być przyczyna tego
że ludzie tracą rozum. Nic więcej nie odkryłem ponieważ miałem kłopoty ze strażą.

Grison:
- Substancję... - zadziwił się Talseis. - Gdzie ją macie?
- Zebrałem z bruku na chustkę, to co zostało - odparł strażnik. - Mam to w woreczku - dodał niepewnie potrząsając za sakiewkę przy pasie.
- Dobrze, dobrze. Musimy się skontaktować z jakimś alchemikiem- rzekł elf wyciągając dłoń po sakiewkę.
Strażnik przez chwilę zastanawiał się...
- A kij. Masz, nie chcę tego. Lepiej ty się w tym babraj skoro i tak siedzisz w tym po uszy.
- Ekhem... Mój człowiek zasłużył chyba na ulgowe potraktowanie w obliczu znaleziska jakiego dokonał?
- Twój człowiek to imbecyl - odparł strażnik. - Widział zabójstwo funkcjonariusza - nie zareagował. Jak gdyby nigdy nic nadal prowadził to swoje "dochodzenie". Taaaak... Dochodzenie na tyle udane, że nawet nie wziął próbki substancji. Być może udałoby się uzyskać więcej, gdyby pomyślał. Gdy szliśmy na miejsce próbował uciec. To dlatego jest teraz taki poobijany. Kto wie, czy to nie on jest mordercą tego strażnika? Czemu by uciekał? Można to zwalić na mało lotny umysł, ale kto wie...
- Panie władzo... Z całym szacunkiem, wątpię aby mój agent był w stanie powalić wyszkolonego gwardzistę. Zbadaliście ciało? Od czego umarł?
- Hmm... W sumie nie... Nie było czasu. Po wstępnych oględzinach wyglądało to jednak na sztylet.
- Sztylet. Jak widzicie mój człowiek, nie ma żadnego sztyletu.
- Mógł go upuścić.
- Widzieliście sztylet na miejscu zbrodni?
- Nieeee... Ale to nic nie znaczy.
- Tak, tak. Panie władzo. To nie on, spójrzmy prawdzie w oczy. Proszę, puśćcie go. Był świadkiem zdarzenia, które może nas znacząco przybliżyć nas do sprawy zaginionych ludzi. Ja się już nim zajmę... Przecież znacie mnie, wiecie co robię dla tego miasta. Potem się rozliczymy...
- Tak, tak, elfie. Wiemy - odparł drugi ze strażników. - Puść go, zajmijmy się resztą tego bajzlu - dodał. Po chwili strażnicy odeszli szybkim krokiem tak jakby nie chcieli mieszać się dalej w sprawę Alistaira.
- Ekhem... Kto zostawił tam tą substancję? Co widziałeś? Jak to... Byłeś świadkiem morderstwa? - spytał elf delikatnie odkładając woreczek z chustką.

Alistair:
Wyglądał dość podejrzanie. Zdaje się, że próbował iść niezauważenie ale z jakiegoś powodu zaatakował
strażnika. Kilka chwil i po wszystkim. Miał czarny płaszcz, ale nie widziałem jego twarzy.

Grison:
- Cholera... - powiedział Talseis. - To nam za dużo nie powie... Ale grunt, że mamy tą substancję. Może magom uda się coś zrozumieć ze składu tego czegoś. Może pomoże to wyleczyć zarażonych. Trzeba udać się do jakiegoś alchemika - wypowiadając to ostatnie zdanie elf gładził się po brodzie, jakby starał się w pamięci odnaleźć odpowiednią osobę. Dobrze... Jesteś nieco obity... Zadanie jakby nie było wykonałeś pomyślnie... Mimo iż strażnicy... Ekhem... Nieco Ci w tym dopomogli. Na przyszłość staraj się myśleć więcej, nie podejmować decyzji na podstawie impulsu, dobrze? Następnym razem może to się nie skończyć tak dobrze... Ucieczka... Mogli Cię zabić, na Bogów. Nie mogę wypłacić Ci pełnej sumy pieniężnej, która przewidziałem za to zadanie... Muszę odpalić coś strażnikom, żeby zachować dobre stosunki miedzy nami, chyba rozumiesz? Dobrze. Możesz iść, dzięki.

Zadanie wykonane!

Nagroda: 70 sztuk złota.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej