Tereny Valfden > Dział Wypraw
IV. Frater cruenta vindicare injurias.
Istedd:
Uradował się wielce z polecenia, jakie wydał Aragorn. Bardzo rozsądny był z niego dowódca wedle opinii warchoła, który od razu zabrał się do jedzenia. Mięso było ciepłe, ociekające w tłuszcz i smaki. Zerknął tylko na weksle. Cóż za nowość, dawno już wprowadzona (z tego co gdzieś zasłyszał) przez krasnoludy, więc nie zdziwił się. ÂŁyknął z garnca miodu i dalej pałaszował wielce uradowany.
- Bardzo to roztropne i mądrze, mości Aragornie, kompaniję pokrzepić. Z takim dowódcą my nie Kwina, ale i wszystkich mu podobnych bez problemów zgnieciemy. Mądrości wiele odnośnie pokrzepienia słyszałem i powtórzyć mogę, ale nie przystoi mówić z pełną buzią. - rzekł przecząc samemu sobie i siekąc dookoła fragmentami pokarmu. Na szczęście większość z nich nie trafiała ani pokarmu, ani miodu, ani tym bardziej ich, bo Istedd szybko począł dalej jeść i raczyć się odpoczynkiem. Wyprawa według niego zaczynała się najlepiej jak mogła.
Hagmar:
-Miło to słyszeć Istedzie. Rzekł kończąc swój kawałek.
Anette Du'Monteau:
-Trzeba było się nie trudzić Aragornie, zawsze nosze przy sobie mieszek z 100 sztukami złota. Tak na wszelki wypadek.
Hagmar:
-E tam, weź licz te monety...przy małych kwotach to nie problem, przy większych już tak. Dlatego noszę weksle.
Anette Du'Monteau:
-Jak wolisz baronie. Mówi się jednak, że pieniądz ma siłę. - powiedział Zeyfar. Nie chciało mu się jeść więc chwycił jedynie za kufel z miodem i pociągnął łyk. Przyjemna słodycz poprawiła mu nieco humor, który pogarszał się wraz z pogodą. A jak się miewa Triss? Nie wątpię w jej umiejętności jednak martwiłbym się o swoją damę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej