Tereny Valfden > Dział Wypraw

IV. Frater cruenta vindicare injurias.

<< < (26/37) > >>

Dragosani:
Mag istotnie wysilił się by wyjrzeć za mur. Jego reakcja dość dobrze odwzorowywała sytuację.
- Ooo... - wypowiedział jakże rozbudowaną konstrukcję werbalną. Siły wroga wydawały się dość pokaźne, ale gdzie im tam było do wojsk Bractwa. A magowi, który zapewne kryje się gdzieś wśród fanatyków, zapewne daleko do Flamela. Mag uśmiechnął się lekko. Z długiego pokrowca na plecach wyciągnął kostur. Był gotów by spalić kilku ludzi. Wyszeptał pod nosem zaklęcie Wietrznej Aury.
- Elishesh Qihuarash, Ashush Huash. - i czekał.

Istedd:
Jeszcze bardziej niespodzianie, niż pewna służba Kościelna zjawił się Zeleris. Ergard wyraził swą gamę uczuć wyrażającą radość z pojawienia się towarzysza inteligentnym stwierdzeniem "Eeee". Obdarzył go pytającym wzrokiem. Zapowiadająca się bitwa nie dziwiła go, pojawienie się maga owszem... Czyli nic nie mogło go już zdziwić, chociaż przypuszczając wolę nieba i jej chęć do bawienia się z Panią Fortuną westchnął. Wiedział, że myli się w tym stwierdzeniu, ale szybko wrócił do racjonalnego poszukiwania miejsca, gdzie nie zostałby trafiony pierwszą zabłąkaną strzałą. Postanowił skryć się blisko ściany mury i tak też zrobił obnażając miecz. Uśmiechnął się do siebie paskudnie na myśl o tym, że znowu przyjdzie mu walczyć i nie czuje już ucisku w żołądku.

Anette Du'Monteau:
Wojska Zgromadzenia stanęły przed murami. Główny kapłan wraz z pięcioma pomocnikami wyglądał za większym niebezpieczeństwem niż łucznicy. Wtem nagle zza całej tej hołoty wyjechały dwa tarany. Maszyny oblężnicze pchane przez ludzi w szybkim tempie zbliżały się do bram. Mauren widząc to natychmiast rzucił rozkazy.
-ÂŁucznicy, strzelać w tych przy taranach! Już! Wojownicy łapać za belki i wzmocnić bramę, prędko! Ruszać dupy!

Dragosani:
Zeleris również dostrzegł tarany. Mogło one sprawić pewien kłopot, szczególnie gdyby wróg zdołał się przebić. Poza tym były brzydkie i drażniły zmysł estetyczny Flamela. Należało się więc ich pozbyć. Skupił się więc na swojej wewnętrznej mocy, wsparł się kryształem umieszczonym w kosturze.
- Ishuoshan. - wypowiedział wolno, mocnym głosem. Kryształ kostura rozbłysł. Mag siłą woli nakierował zaklęcie na jeden z taranów... Huk gromu, wywołanego przez zaklęcie o tej samej nazwie, rozdarł powietrze. Sam Grom uderzył w masywny taran za miejscu zabijając trzymających go drabów. Sam taran został uszkodzony. Poważnie, więc nie stanowił zagrożenia. Najprawdopodobniej. 

Wojownicy Zgromadzenia
166/170

Istedd:
Dlaczego dowódcy muszą zawsze wydawać rozkazy? Prawdopodobnie dlatego, że taka jest ich rola. Bynajmniej to trochę niekulturalnie w stosunku do takich wojowników jak Ergard, którzy znaleźli idealną kryjówkę przez strzałami, które wedle jego opinii w każdej chwili mogły nadlecieć i trafić go. A on nie lubił, jak trafiało go coś. Mruknął coś i ruszył do bramy, aby ją wzmocnić. Wraz z jakimś Krukiem o twarzy przypominającej pustą miskę chwycił belkę i począł umacniać wrota. Zaparł się nogami w szerokim rozkroku, równo rozkładając ciężar na stopy, naprężył się i czekał spokojnie, aż nadejdzie uderzenie. Liczył, że wytrzyma co najmniej dwa, o ile ktoś nie spieprzył konstrukcji obronnych...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej