Tereny Valfden > Dział Wypraw
Nocne zmory ziem larkoskich
Metztli:
- To było... niesamowite! Jak petarda tylko dużo większe! - rozemocjonowała się Metz i otrzepała suknie i wyciągnęła kilka gałązek z włosów - No i się potargałam - stwierdziła rozżalona, usiłując poprawić rude, niesforne loki które wyczówszy zamieszanie postanowiły własnym życiem utworzyć chaos.
Gordian Morii:
Gordian obejrzał dokładnie leżących przeciwników, których dla pewności przebił jeszcze kosturem. Truchła nie należały do ludzi a raczej do istot, które kiedyś ludźmi były. Lata, które spędził już na tym świecie wystarczyły aby szybko i bezbłędnie stwierdzić kim są atakujący. Elf złapał jednego z zabitych za nogę i teleportował się z nim do Gildii a właściwie do jednej z wielu cel ulokowanych w katakumbach.
Dokładnie zabezpieczając drzwi schował klucz do kieszeni na piersi i powrócił do lasu, w którym pozostali jego uczniowie. Szybkim krokiem ruszył w kierunku gdzie spodziewał się spotkać Zelerisa i Metztli.
Grzebiąc w ziemi natrafiłeś na drobne kamienie o bardzo ostrych krawędziach. Było to bardzo dziwne gdyż te tereny były znacznie oddalone od gór a w zasięgu wzroku nie było widać żadnych głazów, które przed wiekami mogłyby być tu przyniesione przez lodowce lub inne podobne zjawiska.
Dragosani:
Młody mag trochę niecierpliwił się. Czyżby Gordian nie zauważył wybuchu? Zastanawiał się czy nie zaryzykować kolejnego zaklęcia, lecz wtedy dostrzegł dziwne kamienie. Podniósł jeden z nich i przyjrzał się mu badawczo.
Gordian Morii:
Kamień jak kamień, kawałek ukruszonego granitu jakiego pełno w górach. Nie było zbytnio nic do oglądania lecz mógł to być ciekawy ślad. Tylko czego?
W oddali między drzewami pojawiła się odziana w białe szaty postać maga.
Dragosani:
Flamel obejrzał kamyk. Zbadał go. Nawet polizał, by znaleźć cokolwiek nietypowego (poza ich obecnością). Lecz nic takiego nie znalazł, więc opuścił go z powrotem na ziemię. Wstał i wyszedł z leja. Dostrzegł w oddali postać w białej szacie. Było to daleko, więc nie był pewny czy to Mistrz, ale pomachał ku niej ręką, dając znak gdzie są.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej