Tereny Valfden > Dział Wypraw
Czarcia Pieczara
Istedd:
Gdy ostał wraz z maurenem odprawiony przez króla przydzielono mu oddział ÂŚlimaczych Wojów. W oczach jego, dwóch bohaterów, którzy własnymi tarczami i rozdawaniem ciosów mieczem na lewo i prawo z przydzielonymi im przydupasami mogli spokojnie gromić nawet większe watahy grzyboli. Bynajmniej takie było jego zdanie. Skromne i nieprzekupne jak zawsze. Rozejrzał się po możliwych ścieżkach. Wszystko wyglądało nad wyraz spokojnie, nawet sielankowo.
- Ruszamy do grzybowego posterunku w dzielnicy biedoty, dzielni Wojownicy i ty, mości bobrze Bobrarze. Uderzymy w nich i rozdepczemy te kupy gówna. - kulturalnie stwierdził i skierował swe kroki w kierunku, gdzie zlokalizowany ostał bastion tych bydląt.
Eric:
- Aha! To chyba tu. - mruknął cicho pod nosem. Budowla nie odznaczała się niczym ciekawym, ot typowy posterunek straży miejskiej. Nie ociągając się zbytnio podszedł do porządnie wykonanych drzwi i otworzył je z hukiem.
Hagnar Wildschwein:
//Zeyfar i Ergard - jesteście w drodze. Zajmie Wam to jakieś 30 minut.
//Diomedes - Posterunek Straży
-wkroczyłeś do środka tworząc nie lada zamieszanie. Zamiast podziwu zbudziłeś raczej ożywienie. Zza swojego biurka powstał jeden ze strażników, który najwyraźniej pełnił teraz służbę.
Eric:
Diomedes zlustrował pomieszczenie. Najwyraźniej jego głośne wejście spowodowało nie lada ożywienie wśród członków straży miejskiej. W końcu ktoś wpadł na pomysł by Diomedesa powitać, bo jakiś strażnik powstał zza swojego biurka. Kruk oszczędził mu wysiłku i sam zbliżył się nieco do niego i rzekł szybko.
- Witam. Chciałem zgłosić pewną sprawę.
Hagnar Wildschwein:
Diomedes
-Jak się domyślam wtargnięcia w niekonwencjonalny sposób na teren posterunku Straży Miejskiej i uszkodzenia drzwi tegoż pomieszczenia?- zarzucił wyuczonym, ironicznym tonem strażnik.
//Coś Ci mówi, że trafiłeś na oczytanego idealistę, na oko 20 lat, który zabija wszystkich swoim "wyszukanym" sarkazmem...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej