Tereny Valfden > Dział Wypraw

Nowa nadzieja

<< < (2/19) > >>

Anette Du'Monteau:
-Jedziemy konno do miasta Isteddzie. Potem użyjemy teleportu, chyba, że lubisz jak się w Tobie często przewracają wnętrzności. Poza tym uważam jednak, że milej się jedzie na świeżym powietrzu, czyż nie? - zapytałem niemal retorycznie.
-Trasa jest prosta kruku, ruszamy na południe. Prosto jak w mordę strzelił. Mamy do przejechania jakieś 100km.

Istedd:
- Zdecydowanie. - odparł równie retoryczne, co zadane mu pytanie. Wolno ruszył za nim, chłonąc pełną piersią świeże powietrze i ocucając się tak od lekkiej domieszki kaca w żołądku. O ile w stanie tak lekkiego upojenia jak teraz wolno było konno podróżować, o tyle przy gorszym upiciu i cwale widział, jak pewien głupiec ostentacyjnie zwracał obiad i pewno urywek śniadania, przy wielkiej uciesze kilku jego kompanów dawnych.
- Nigdy nie lubiłem teleportacji. Racyję masz, wnętrzności po tym szaleją nazbyt ostro dając o sobie znać. - powiedział, powstrzymując się od pewnego porównania opartego na dość brzydkim słowie zaczynającym się na "p" a kończącym na "ć".  Zarechotał, słysząc zaś dalsze słowa starszego kruka.
- Klarowne wielce porównanie. Kawałek to drogi, ale trakt widać spokojny...

Anette Du'Monteau:
-Większość terenów jest patrolowana przez zwiadowcze oddziały kruków. Może nie całość ale jakaś część. Jedyne co może nas tu zastać to ewentualnie wilki, których w tej porze może być nieco więcej. Po okresie głodu w zimę pewnie będą polować w sforach. Nawet na coś większego. - mówił major.

Istedd:
- Bestyje są zaciekłe, ale nie rozumne, jak my. W stadach najwyżej podejść będą chciały, ale nie teraz, ani podczas jazdy, kiedy łatwo możemy przebić się nawet przez pierścień. Jakżeśmy razem z kompaniją wędrowali krasnoludów, to nie raz wilcy nas szarpać chcieli. Wystarczyły kuszę, krzyki, pochodnie i klątwy, a ogony kuliły. Skoro jednak patrole tu są, obawiać się czego nie ma. - rzekł z przekonaniem. Wiadomym były mu sprawy, o których teraz prawili.
- A znałeś ty kiedy, jak używano do walki broni takowej: łańcuch, po jednej stronie kula ciężka, po drugiej uchwyt. Naprawdę, rzadko to spotykany oręż, nie widziałem go tu, a poręczny w boju. Bynajmniej, dla krasnoludów. - dodał kontynuując i chcąc podtrzymać konwersację.

Anette Du'Monteau:
-Ano słyszałem, lecz na Valfden naszym nie widziałem. Być może są jacyś specjaliści od tego typu broni. Osobiście nie znam takowego. A słyszałeś może o tak zwanych wardynach? Długie podwójne ostrze z rękojeścią po środku. Jedna z ulubionych broni Nieśmiertelnych. Kiedyś się nimi szczycili. - rzekł odpowiadając mauren.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej