Tereny Valfden > Dział Wypraw
Młoty i kilofy
Eric:
- IHIGI! - wykrzyczał Diomedes i kolejny pocisk pofrunął w stronę Tarlessta. Kruk włożył różdżkę za pazuchę i doskoczył do bestii. Ciął kilka razy po łapach, zręcznie uskakując przed rzędami ostrych pazurów.
- Jasna cholera, nie stójcie tak! - krzyknął do reszty kompanii, z trudem łapiąc oddech. Bestia była ogromna, Diomedes nie mógł sobie wyobrazić w jaki sposób mieli by ją pokonać gdyby nie pomoc magii. Wyskoczył nieznacznie w powietrze, starając się przeciąć część podbrzusza Tarlessta.
Vitnir:
Wampir pognał konia, wyciągając stalowy miecz. Pokierował wierzchowca półksiężycem do atakowanego przez resztę Tarlessta, by uniknąć jego przednich łap. Jeździec zajechał zwierze i wykonał cięcie wzdłuż boku. Z taką samą prędkością jak atakował wycofał się z dala od Tarlessta przygotowując wierzchowca do ponowienia ataku.
Anette Du'Monteau:
Pomysł z koniem był dobry, więc również zostałem w siodle. Chwyciłem rękojeść miecza i szarżując zaatakowałem talressta uprzednio atakowanego przez Patty. Popędziłem wierzchowca i ciąłem mocno bestię przez bok. Potem zrobiłem szybki obrót wokół niej i dźgnąłem klingą w plecy stwora.
Vitnir:
Wampir wymienił miecze, stalowy schował a wyciągnął swoje stare ostrze (Miecz Obywatela) zwrócił wierzchowca na drugą bestie, nie biegł na wprost co mogło skończyć się ognistą falą, lecz 3-4 metry z boku. Chwycił rękojeść od dołu i przygotował się do rzutu. Zaraz zobaczymy ile jesteś wart - wyszeptał wampir do miecza, gdy mijał Tarlessta rzucił w niego ostrze celując w szyje, by ostrze nie trafiło w łuski. Aerandir nie zatrzymał konia pędził dalej przed siebie uważając na bestie.
Gordian Morii:
Atakowana przez was bestia upadła.
-Ta druga jest moja.- rzekł elf schodząc z siodła. Ruszył zdecydowanym krokiem w stronę bestii.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej