//:Diomku teraz to powinieneś zginąć, boś popełnił samobójstwo. To przyłożenie różdżki do czaszki bestyjki i wypowiedzenie formuły pioruna kulistego to jest jakbyś złapał za dwa miedziane druty i oba na raz wsadził do kontaktu. Piorun ma moc taką, że mógłby Cię zabić bez problemu, a jeszcze stałeś na jej grzbiecie... Nie ma co porazić kogoś prądem i trzymać go za rękę zajebisty pomysł a pewnie jeszcze masz okute buty i kolczugę na sobie. Myśleć!
Gordian szedł pewnym krokiem w stronę bestii, która już wgramoliła się z pieczary. -Chodź...- powiedział i wyciągnął przed siebie kostur.
-Ishuoshan- wypowiedział inkantację zaklęcia celując w łeb stwora, który zaczął zbliżać się do elfa z zamiarami, które nawet największy optymista nie mógłby uznać za przyjacielskie... Z nieba uderzył grom, trafiając prosto w czerep Tarlessta. Bestia cudem przeżyła atak, gdyż mimo tego, że padła wierzgała łapami próbując wstać. Elf teleportował się nad nią i z całej siły uderzył w nią ostrym końcem srebrnego kostura. Słychać było szczęk pękającej kości i nieprzyjemny odgłos ugrzęźnięcia w czymś dużo bardziej miękkim. Elf pomagając sobie mortokinezą wyrwał kostur z łba potwora o teleportował się na ziemię.
-A gdzie się podział mój koń?- zapytał rozglądając się za swym wierzchowcem.