Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych - Ostatnia Krew
Patty:
- Do niczego nie doszło - Popatrzyłam na członka Kruczego Bractwa, nie mogąc sobie do końca przypomnieć, czy kiedyś zamieniłam z nim choć słowo.
Istedd:
- Sprawy maluczkich chłopów się nie liczą. Pamiętam, jak przyjeżdżaliśmy raz koło wioski jednej a oni na nas napadli. Cała wieś... Kobiety, dzieci, uzbrojeni, bezbronni... Nawet starcy. Strzała z łuku mi lekko ucha naznaczyła. A powód napaści? Bo mieli kaprys! Bo byliśmy dla nich brzydcy. Wszędzie skurwysyństwo, mości Zeleris. Może jeszcze nie czuję go tutaj, bo nie wąchałem. - zarechotał ponuro być może świadom swojej niewiedzy. Mimo to rad był rozmowy ze starym druhem tak, jak z napitku specjalnego karczmy bogatej i porządnej.
- Albo jak innym razem pewien kupiec poskarżył się miejscowemu szlachcicowi na nas, ze względu na (rzekomo) zbyt małe koła, które przeszkadzały mu w swobodnej jeździe. Ja rozumiem rozstawienie i sprawy te, ale za przeproszeniem jebane koła mu nie pasowały, chociaż nawet na gościńcu go nie widzieliśmy. Powiadam ci, jakbyśmy mieli się przejmować skurwysyństwem i nim głowę sobie zaprzątać to już byliby z nas męczennicy i bogobojni kapłani zwiastujący Dies Irae.
Vitnir:
Aerandir stał z boku z założonymi dłońmi, patrzał się w jedno miejsce. W momentach takich jak ten - momentach bezczynności, niemal zawsze owocowały u niego w rozmyślania. Przez myśli przemykały wydarzenia z przeszłości, które skłoniły Go do przejścia przez portal, a później zadecydowały do przystąpienia do Sabatu Wampirów. Walczył z tymi myślami, nie mogły nim zawładnąć, ale nie chciał o nich zapomnieć, uważał wspomnienia jako naukę. Myśli rozwiały słowa Gunsesa, rozglądając się po zebranych odparł do Ojca Krwi: Z tego co mówił Aragorn czekamy na trzy osoby jedna przybyła, drugą zapewne jest krasnolud, a kim jest trzeci? tego nie mogę jakoś wywnioskować.
Anette Du'Monteau:
-To zdaję się nasz nowy członek Bractwa, niejaki Ravix. Ale nie dam sobie za to głowy obciąć.
Anv:
- Prawdopodobnie tak. Ravix także chyba miał się z nami zabrać. Swoją drogą, rozrastamy się Zeyfarze. - rzekł Anv uśmiechając się do Kapitana.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej