Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tajemnice Starożytnych - Ostatnia Krew

<< < (7/45) > >>

Patty:
Pokręciłam przecząco głową, kątem oka zerkając na nowy nabytek.
- Miecz... to po prostu miecz. Narzędzie. To tak, jak gdybyś nazwał swoje buty. Albo kubrak. To... - Próbowałam się wysłowić. Bez skutku - To po prostu rzecz. Poza tym nie ma sensu nadawać imienia czemuś, co tego nie zrozumie.

Hagmar:
-Ale taki zwyczaj jest, Ostrze rozpierduchy np. brzmi brzmi lepiej dla potomnych...

Anette Du'Monteau:
-Ja mam inne zdanie. Być może często powtarzane, lecz według mnie najtrafniejsze. Sądzę, że miecz to coś więcej niż rzecz, to przedłużenie ramienia. To broni powierza się swoje życie. Samymi umiejętnościami nie da się wygrać. Co nam po broni jeśli rozpadnie się na drobiazgi przy mocniejszym uderzeniu?
-Zgadza się Aragornie, zaszczytne miano dla twego miecz, żeś wybrał. - dodał kapitan.

Elrond Ñoldor:
- Jednak z drugiej strony, miecz otrzymany w darze przez Bractwo może napawać dumą. W końcu walczy się materialną cząstką tego, co w sferze duchowej jest dla nas najważniejsze. Cena klingi będzie zawsze zależała od materiału z którego została wykonana i ilości tego materiału. Miecz dwuręczny, mithrilowy, perfekcyjnie wykonany, będzie o wiele droższy niż jednoręczna klinga z mosiądzu.
A co nazywania klingi. Broń, którą po wielu wojnach, trudach, będziemy uważać jako przedłużenie kończyny, będziemy nazywać w jakiś specyficzny sposób nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

Gunses:
- Niedługo mają spłynąć dostawy do Sabatu. Oczekuję w nich kilku nowych ostrzy. Może uda się coś wybrać

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej