Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych - Ostatnia Krew
Hagmar:
//Po za dziwacznymi sprzętami nie ma tu nic.
Dragosani:
Flamel ruszył za Aragornem. Ucieszył się na widok skarbca, lecz spoważniał, gdy ujrzał ciężkie drzwi. Wyciągnął różdżkę. Gdy drzwi otworzono zaklął cicho.
- Bogowie... ależ paskudy. - skomentował. Już kumulował moc do rzucenia zaklęcia. Przygotowywał się do walki.
Gordian Morii:
W sali gdzie znajdowali się niewolnicy pojawił się Gordian, a chwilę potem inni magowie. W sumie było ich około 20 w różnym wieku i stażu magicznym. Ważne było jednak to, że poznali teleportację więc tym stawali się użyteczni.
-Przyjaciele. Weźcie tych ludzi do łaźni gdzie będą mogli się wymyć a później skorzystać z usług uzdrowicieli. Służba jest już poinstruowana co mają robić i gdzie przygotować dla nich posiłek.- zwrócił się do magów.
-Jeśli ktoś z was pochodzi z Efehidon to proszę nie odchodźcie a poczekajcie na mnie. Gdy wrócę będę chciał z wami porozmawiać.- rzekł do ludzi, którzy zebrali się wokół magów.
Chwilę później mistrzowie zaczęli znikać z lochów zabierając ze sobą po 4 lub pięciu ludzi.
Gordian natomiast ruszył w kierunku gdzie słychać było głosy Zelerisa i Aragorna.
Mogul:
-No, to wchodzimy tam? Albo dobrym pomysłem było by wywabić stwory z pomieszczenia... Dziwi mnie że jeszcze nie zaatakowały...
Hagmar:
-Zeleris...na trzy. Raz. Dwa. Trzy. IGOI! IGOI! Dwie kule ognia jedna za drugą poleciały w stronę łba tego...czegoś. Trafiły bezbłędnie, jednak po za poparzeniami i rozwścieczeniem bestii efektu nie było. To tylko potwierdziło fakt iż były to ogry-zombie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej