Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych - Ostatnia Krew
Dragosani:
//Mogę jedną wziąć na stałe jako niewol... służkę? ^^
- Eee... - odpowiedział błyskotliwie Zeleris, starając się nie patrzeć na biust kobiety. Po krótkiej chwili odzyskał rezon.
- Ehm... To zależy na czym miałaby polegać owa służba, droga pani. - rzekł. - Pamiętaj, ze my nie jesteśmy "sukinsynami". - spojrzał na towarzyszy. - Hmm... Przynajmniej ja... - dodał niepewnie.
Hagmar:
-Czy ja dobrze słyszę? Od tak? A co z lojalnością drogie panie.
-Och...Angelos był słodkim idiotą, a my potrafiłyśmy dobrze grać. My miałyśmy dom, on służbę i kapłanki. Wiem magu. Kruki nie? A więc będziemy wam służyć.
//Tak Zelerisie, Zeyfar też. Reszta...zobacze.
Mogul:
Chlopak uslyszal slowa maga... nadal go zadziwial. Ocian wiedzac ze jest noc i w pelni sil postanowil pomoc przy sprzataniu cial. wzial sie hardo do roboty. przeszukiwal przy okazji ciala. nie sadzil ze to zle. rzeczy poprzednich wlascicielow nie przydadza sie im a zywym jak najbardziej pomoga...
Anette Du'Monteau:
-Dziękuje komandorze. Spojrzałem przenikliwie na jedną z elfek. Przyglądałem jej się dłuższą chwilę.
-Jak masz na imię? - zapytałem w końcu.
-Ja? - odpowiedziała niezbyt pewnie. Jestem Lattai panie... - powiedziała dość nieśmiało.
-A więc Lattai, czy zechcesz dla mnie pracować? - spytałem poważnie.
-Ja..tak...tak panie. - odparła całkiem szczerze.
-Zatem teraz mój dom będzie twoim domem elfko, wstań, nie wypada żeby dama tak klęczała. Elfka podniosła się i podbiegła do mnie. Chyba była zadowolona.
-A i nie zwracaj się do mnie per panie, wystarczy Zeyfar. - dodałem uśmiechając się.
-Dobrze pa...to znaczy Zeyfarze. - odrzekła i odwzajemniła uśmiech.
Hagmar:
-Ja mam żonę. Powiedział i opuścił pomieszczenie. Chciał zapalić, ale nic nie miał.
-To kto idzie spenetrować lochy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej