Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tropem pustelnika
Eric:
- Zaraz... Czyli naprawdę jesteśmy braćmi? Niesamowite! - krzyknął podekscytowany Diomedes po przeczytaniu listu. Przepełniła go euforia. Okazało się, że nawet tutaj nie będzie sam. Dzięki wyprawie do Valfden nie tylko zmienił swoje życie na pełne przygód, ale i także poznał swoją przeszłość, swoją rodzinę. Jednakże przeszłość nie zawierała tylko zalet.
- Salamandry... Cóż, pasuje to do naszyjników. A jednak. Ciekawe o co im poszło z naszym ojcem...
Anv:
- A więc jednak.. jestem niezmiernie szczęśliwy. - rzekł An, po czym klepnął Diomedesa we plecy.
- Pusetlniku. Co możesz powiedzieć nam o Szarych Salamandrach. Zaatakowały nas przed moim domem na początku podróży do ciebie. Udało nam się ich jednak pokonać. Była to grupka 6 osób. Zapewne jest ich więcej?
- Jest ich więcej. O wiele więcej. Ród Nivellenów i Szare Salamandry. Taak. Wasz ojciec, podróżując wyeliminował kilku członków ich zgromadzenia. Główna siedziba znajduje się na Valfden. Znajduje się nieopodal chramu drakońskiego. Tego, który można napotkać idąc na wprost kierując się na zachód od Efehidonu. Musicie rozbić tę grupę! Tymczasem bywajcie.
- Dziekujemy. Ruszamy. - rzekł Anv i wraz z Diomedesem opuścili siedzibę Zetrana. Gdy tylko minęli busz, usłaniający jego kryjówkę, wyskoczyła na nich grupka wilków. (5)
Wilk x5
Eric:
- Jak nie salamandry to znowu wilki... Ech... - wzdychnął Diomedes i ściągnął miecz z pleców. Chwycił mocno rękojeść, zakreślając ostrzem koło w powietrzu. Stal błysnęła i Diomedes zerwał się do biegu. Znajdując się już blisko małego stada wyskoczył wysoko i ciął od góry w upatrzonego przez siebie wilka. Bestia nadal trzymała się na nogach, to też Diomedes zadał jeszcze kilka ciosów i dopiero wtedy bestia osunęła się na ziemię w kałuży krwi.
Wilki 4/5
Anv:
Anvarunis także nie zamierzał zasypiać gruszek w popiele. Biegł bowiem na niego jeden z wilków. Nie miał szans zdążyć wyciągnąć ostrze. Gdy tylko zwierz się zbliżył, Anv kopnął go z boku, odpychając na chwilę. Dał sobie czas wyciągnąć ostrze. Gdy wilk znów podbiegł, mężczyzna odskoczył w bok. Zwinność Bestii potrafiła uratować życie. Natychmiast złapał wilka demoniczną ręką za tylną łapę. Pociągnął na tyle mocno, że ją oderwał. Zwierzę doznało szoku. Anvarunis nie czekając dłużej cisnął mieczem w jego bok, przesuwając dalej uśmiercił go. Nie miał jednak czasu odpoczywać. Spojrzał na Diomedesa. Zauważył jak biegnie na niego jeden z wilków. Zdenerwowanie wzrosło gdy dotarło do niego, że ten człowiek to jego brat, młodszy brat.
Natychmiast wyciszył się i zobrazował pojemnik w którym przebywała jego energia magiczna. Wyjął jej kawałek.
- Iaishosh Huushar, Ipush Grish Izqiysh - krzyknął a w wyciągniętej dłoni poczęła formować się kula. ÂŁatwo było zauważyć krążące w niej drobne wyładowania elektryczne. W optymalnym momencie cisnął kulą w szarżującego wilka. Zaklęcie musiało trafić. Przyspieszył je i sprecyzował za pomocą telekinezy. Kilka sekund później wilk padł na ziemię. Zwęglony.
Eric:
Diomedes doskoczył zręcznie do dwóch pozostałych wilków. Reszta już od krótkiej chwili leżała martwa, urozmaicając ogólny krajobraz. Mężczyzna stojąc nisko na nogach obszedł bestie półkolem i rzucił się do ataku. Wykonał bardzo dokładny cios, odcinając jednej z poczwar nogę. Ta zwaliła się bezradna na ziemię, więc Diomedes skracając jej cierpienia przebił ją mieczem. Drugi wilk jednak okazał się nieco zręczniejszy, gdyż sprytnie uskakiwał przed tańczącym ostrzem Diomedesa. Mężczyzna nie tracąc zimnej krwi, upozorował cios od prawej strony, przerzucił sobie miecz do lewej ręki i przebił bestię, która dała się zmylić prostą sztuczką.
0/5
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej