Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
Hagmar:
-Ehh młodzi...domyślam się o co poszło i jak to się skończyło. No cóż, ostatnio ja się nie pobiłem z sir Mebem.
Anette Du'Monteau:
-Prawda, choć odnośnie tej młodości... - mówił Zeyfar patrząc na brodatego kuma obok. Oczywiście bez urazy Domenicu. - dodałem po chwili z wesołą miną.
Eric:
Diomedes widząc, że Nikolai najwyraźniej nie jest chętny na rozmowę z człowiekiem dał sobie spokój i wyrównał galop swego rumaka. Rozejrzał się i ujrzał krasnoluda, z którym miał już okazję rozmawiać i Zeyfara. Coś co przyciągnęło jego wzrok jeszcze bardziej było pitnym miodem, którym się raczyli. Podjechał do nich obojga i zaczął rozmowę
- Cóż, nareszcie wyruszyliśmy... Jak myślicie, co czeka nas u kresu wyprawy?
Anette Du'Monteau:
-Na pewno walka. Inaczej komandor nie wziąłby ze sobą tego całego wsparcia. - rzekłem wskazując na machiny oblężnicze jadące w prostej linii za nami. Tylko to jest pewne, reszta pozostaje po prostu wynikiem losu, figlem przeznaczenia. Chcesz łyka? - spytałem Diomedesa podnosząc butelkę.
Eric:
- Nie odmówię - odparł Diomedes i pociągnął zdrowo łyka - Co do tego, że czeka nas walka to nie mam wątpliwości. Chodzi mi raczej o to, co nas czeka po bitwie. Nie zostałem za bardzo wgłębiony w cel wyprawy. Aragorn wysłał mnie z rozkazami, a że marzyła mi się przygoda to nakazał mi do was dołączyć nie mówiąc wiele więcej.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej