Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
Vitnir:
- Poznam jego podejście do spraw, wtedy go ocenie, ale ostateczny wybór nie należy do mnie. Jak narazie nie mam do niego żadnych zwad i mam nadzieje nigdy ich nie mieć. Wampir przestał mówić przez chwile słysząc rozmowy innych i jadącą z tyłu artylerie, po czym dodał: Usłyszałem właśnie, że doszło tu do rękoczynów, źle narobić sobie wrogów zwłaszcza gdy od nich może zależeć twoje życie. Nie dając czasu na odpowiedź zwrócił się do Aragorna: Witaj bracie, widzę wyciągnąłeś grubą artylerie, widać chcesz oszczędzić naszych rąk.
Eric:
Diomedes już od krótszej chwili przyglądał się dwóm przybyłym wampirom. Budzili w nim podziw. W porównaniu do nich Ocian, którego dopiero poznał był można by rzec nikim. Mimo, że nawet nie zdążył zamienić słowa z żadnym z nich to już czuł do nich niesamowity respekt. Nagle zapragnął porozmawiać z jednym z nich. Pragnienie jednak przemogło zdrowy rozsądek i już po chwili wziął się do trucia dupy jednego z wampirów. Podjechał do Nikolaia i przywitał się:
- Witaj wampirze - uśmiechnął się - Cóż to się stało, że dopiero przed chwilą do nas dołączyłeś?
Dragosani:
- Przyznam że nawet mi, człowiekowi, nie wydaje się by dobrą decyzja było dopuszczenie Ociena do nieśmiertelności w tak młodym wieku. Cóż, ale zobaczymy co z tego wyniknie dopiero w przyszłości... - skomentował Flamel. Milczał przez chwilę, zastanawiając się nad pytaniem Nikolaia.
- Broń o mocy zdolnej do zabijania tysięcy na wielkie odległości... Z jednej strony wydaje się to nieco przerażające. Szczególnie gdyby wpadło to w niepowołane ręce. - rzekł. - Lecz w rękach właściwych mogłoby zapewnić pokój. Nikt nie śmiałby atakować i wszczynać wojen z posiadaczem takiej mocy. - zamilkł na chwilę. - Poza tym, stworzenie takiej broni, wymagało by wielkiej wiedzy i mocy. Która można by wykorzystać również do innych, bardziej pokojowych celów. - zaśmiał się krótko. - Na przykład do zniszczenia kolejnej asteroidy, która miała by uderzyć w nasz świat. - dodał.
Anette Du'Monteau:
-Vivat Carco Torronor!. - zawołałem z daleka do Aragorna. Po tym odkorkowałem butelkę miodu i pociągnąłem głęboki łyk. Cieszę się z twojego towarzystwa krasnoludzie. - powiedziałem do Domenica poklepując go po barku. Dawno nie spotkałem takiego kompana. W podróży przydaję się silne ramię ale też i tęgi łeb. Niestety te dwie rzeczy nie zawsze idą z sobą w parze.
Hagmar:
-Witaj bracie, zębami murów nie skruszysz. Sierżancie, raport!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej