Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
Anette Du'Monteau:
-Nasz Domenic chyba nie będzie się na mnie gniewał? Poza tym sam kiedyś brałem udział w tym jakże przemiłym spotkaniu. Lecz obiecałem sobie, że nigdy więcej...jednak coś człowieka kusi do zakazanego. - odparłem i uśmiechnąłem się. Odwróciłem się w stronę zebranych.
-Uwaga wszyscy, wyruszamy! Pakować się na wóz albo konia. - rzekłem wskazując na stojące nieopodal konie. Każdy wedle gustu. - po oznajmieniu wszystkim wymarszu podszedłem do Yarpena.
-Poinformuj chłopaków żeby utworzyli po jednej kolumnie przy obu stronach wozów. Reszta niech pilnuje tyłu. My pojedziemy z Domenicem pojedziemy na przedzie. W razie co wołaj.
Eric:
- Witaj. - Diomedes wsiadł na konia.
A Nikolai?
Hagnar Wildschwein:
Krasnolud skinął na słowa Zeyfara i "przeprosił" woźnicę. Kiedy już zajął jego miejsce zakrzyknął na konie i ruszył za sierżantem.
-Miodu?- zapytał krasnolud odpinając dwie butelki z pasa i podał jedną Zeyfarowi.
Anette Du'Monteau:
-Zdaje się, że potrafi latać. Dołączy zatem w stosownym dla niego momencie. Dłuższa zwłoka dla nas nie jest wskazana. Zwróciłem oblicze w stronę krasnoluda z radosną miną.
-Wiesz jak dogodzić człowiekowi Domenicu. Dziękuje. - odpowiedziałem biorąc butelkę.
Hagmar:
-Sir, tak jest sir! Formuj szyk! Krzyknął krasnal z swego wiernego kucyka...Najemnicy poczęli się ustawiać się wedle poleceń sierżanta.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej