Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
Patty:
I ja, mimo zmęczenia, ruszyłam wyszperać coś ładnego
Eric:
- Oczywiście, że znajdziemy miejsce na Twoją potrawkę, Zeyfarze - rzekł wodzony wspaniałym zapachem Diomedes. W brzuchu burczało mu piekielnie, więc do kociołka doskoczył w mgnieniu oka. Chwycił pierwszą lepszą miskę i nabrał na nią specyfiku. Smakował inaczej niż wcześniej, był nawet - w odczuciu Diomedesa - smaczniejszy. Spałaszował go w kilka sekund, ale jego żołądek domagał się więcej. Spojrzał błagalnie na Zeyfara, a gdy ten skinął głową, nabrał kolejną porcję. Ją również pochłonął w krótką chwilę. Na chwilę obecną był zadowolony, jedyne o czym marzył to długi, błogi sen. Jednakże najpierw wypadałoby obadać odbitą fortecę.
Anette Du'Monteau:
-Nawet Ty Patty?! No nie żartujcie...ja dla was gotuje, a ci się grzebią w rozczłonkowanych zwłokach. Nie! Ja taki nie będę! - mówił Zeyfar. Spoglądał wzrokiem to na gotujący się bulion to na stosy ciał. Nie wytrzymał i puścił się biegiem do ludzi, którzy głownie byli zabici przez pociski katapult i upadki z muru.
Hagmar:
//Patty: złoty wisior(60szt. złota)
Zeyfar: złoty wisior(60szt. złota)
-Długo sierżancie? A może poruczniku? Hę. Zakrzyknął Aragorn.
Eric:
Diomedes zaśmiał się szczerze widząc zachowanie Zeyfara. W sumie nie było w nim nic dziwnego, przecież sam uczestniczył w bitwie, więc to raczej oczywiste, że chciał co nieco zarobić. Diomedes przyglądał się w skupieniu złotemu pierścieniowi, który udało mu się wygrzebać. Wziął szmatkę z wozu i ładnie go wyczyścił z zaschniętej krwi, a potem wypolerował na błysk. Po chwili roboty zwrócił się do Aragorna:
- Może już pójdziemy spenetrować nowo zdobytą fortecę?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej