Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
Mogul:
Chłopak spojrzał w niebo. Koniec walki... Nie dotarło to do niego od razu chociaż zadał pytanie towarzyszą. był zmęczony walką i w dodatku był dzień. Długo walczyliśmy pomyślał. Sięgnął po flakonik z krwią z której upił wcześniej dwa łyki... Dokończył całą butelkę. Dziwne zachowanie, przecież wokoło niego leżało dużo ciał. Lecz nie obchodziło go to... Liczyła się wygrana...
Hagmar:
"Zaiste piękna bitwa, niemal bez strat a takie lubię." Pomyślał elf, nie brał udziału w bitwie co prawda...ale ktoś musiał sprawować nad wszystkim pieczę. Komandor czekał na towarzyszy.
Dragosani:
Bitwa się zakończyła. Flamel rozejrzał się z nikłym uśmiechem po polu niedawnej walki.Wszędzie walały się trupy. Miały najróżniejsze obrażenia i leżały w różnych pozycjach. Mag podszedł powoli do Aragorna. Był zmęczony. Używanie magii i unikanie ataków przeciwników zmęczyły go. Usiadł na jakimś głazie. Musiał odpocząć i coś zjeść.
Eric:
Diomedes spostrzegł elfa. Powoli, utykając lekko udał się w jego stronę. Gdy już dotarł do Aragorna powitał go serdecznie.
- Cieszę się, że żyjesz Aragornie. Ale cóż mogłoby się przydarzyć takiemu potężnemu elfowi? - zaśmiał się smętnie, zmęczony - Cóż teraz poczniemy?
Mogul:
Chłopak zadecydował sam. Ruszył w kierunku pola bitwy. Rozglądał się, tyle krwi, tyle ciał za swoje cele i ideały. Zaiste byłaby to piękna śmierć gdyby nie fakt że dużo ludzi chciało zdezerterować... To niegodne poszanowania, nawet nie godne pochowania. Szedł w kierunku komandora i cały czas o tym rozmyślał...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej