Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
Eric:
Diomedes zauważył Patty powalającą przeciwnika w spektakularny sposób. Uśmiechnął się i pomyślał: Co za kobieta... Uniósł swój miecz na wysokość klatki piersiowej. Nadbiegał kolejny przeciwnik. Diomedes ugiął nogi, jak to miał zwyczaj czynić podczas walki. Uchylił się przed pierwszym ciosem i wykonał szybki kontratak. Niestety nieskuteczny. Klingi uderzały o siebie, a żaden z walczących nie mógł uzyskać przewagi. Diomedes zamarkował uderzenie na prawe udo przeciwnika. Zmylony oponent chciał zamarkowany cios sparować, ale nim zorientował się gdzie tak naprawdę Diomedes zamierza uderzyć - padł martwy. Diomedes wyrwał miecz z truchła przeciwnika i otarł krew ściekającą z ostrza. Ruszył w stronę Patty.
Wojownicy zgromadzenia 39/75
Anette Du'Monteau:
Silny zamach klingą za drzewa pozbawił jednego z uciekinierów nogi. Nie miał nawet czasu spojrzeć w górę bo po chwili kolejne ostrze gładko wsunęło się między jego żebra. Wyciągnąłem broń. Kolejny dezerter znalazł się w pobliżu mnie. Strzepnąłem krew z ostrza na jego twarz. Chwilowo oślepiony cofnął się w tył, więc ja też. Ciąłem płasko przez szyję. Posoka pod wysokim ciśnieniem trysnęła na moje odzienie. Miecz z łatwością oddzielił głowę uciekiniera od kręgosłupa. Jego łeb zwisał łagodnie na resztkach skóry. Ciało z głuchym łupnięciem padło na ziemię.
Uciekinierzy 5/5
Dragosani:
Po krótkim odpoczynku, Flamel postanowił jeszcze zaszkodzić siłom wroga. Pole bitwy przerodziło się w chaos, więc nie bardzo mógł użyć zaklęć obszarowych. Lecz znał też inne. Przebiegł wzrokiem po wrogich oddziałach, aż wypatrzył cel. Był nim jeden z wrogich wojowników. Młody, lecz zadziorny. Mag po raz kolejny zebrał w sobie moc. Skupił wolę na celu i wypowiedział zaklęcie.
- Ruush Xuash, Upgrysh Izipash Elish Ilash! - wojowniczy wróg nie miał najmniejszej szansy, by uniknąć uderzenia. Piorun spadł z nieba i trzasnął go w kark, przypalając skórę. Lecz ofiara nie krzyknęła nawet. Nie zdążyła. Nim wojownik upadł na ziemię, jego serce już nie biło.
Wojownicy zgromadzenia - 38/75
Patty:
Odparłam cios kolejnego napastnika, zbijając jego klingę. Widząc nadchodzącego towarzysza, natarłam na wroga i zepchnęłam go w tył.
- Nie teraz - Powiedziałam jak gdyby spokojnie, wykorzystując krótką chwilę przerwy w walce. Potem przeciwnik znów zaatakował. Sprawnie zbijałam jego ciosy, jak wcześniej widząc, że był słabszy w mieczu. Kiedy składał się do ciosu, zaatakowałam z szybkością błyskawicy, celując w gardło wroga. Ten padł na plecy, unikając zgubnego uderzenia. Wtedy skoczyłam na niego, nastawiając swoje ostrze. Wykorzystując impet ostrze przebiło kolczą koszulkę jak papier, przebijając płuco. Człowiek zacharczał, z dłoni wyślizgnęła mu się broń. Wstałam, oparłam stopę na klatce piersiowej wojownika i wyszarpnęłam klingę. Rozejrzałam się za dalszym wrogiem.
Wojownicy zgromadzenia 37/75
Eric:
Ocierając pot z czoła Diomedes ujrzał piorun. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że padł tak blisko i z niezapowiadającego żadnej burzy nieba.
- Chylę przed Tobą czoła Flamelu! - krzyknął najgłośniej jak potrafił mając nadzieję, że mag go usłyszy, a przy okazji kilku wojaków zgromadzenia. Diomedes nie był pewien czy Flamel go usłyszał, jednak krzyk podziałał w inny sposób i zaraz zobaczył szarżującego na niego mężczyznę. Diomedes również rzucił się do biegu. Zamachnął się mocno zza głowy uderzając w miecz przeciwnika. Siła uderzenia odrzuciła go nieco. Utrzymał jednak gardę i cios po ciosie parował ataki przeciwnika. Pojawił się dogodny moment na kontratak i Diomedes skorzystał z niego. Pchnął mocno w żebra przeciwnika, kopnął go, a potem ciął przez klatkę piersiową. Przeciwnik kaszlnął kilka razy krwią, po czym padł martwy.
Wojownicy zgromadzenie - 36/75
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej