Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia

<< < (68/90) > >>

Hagmar:
Fiodor is dead! Część wrogów widząc śmierć dowódcy poczęła pierzchać w las, prosto w zasadzkę.

Aragorn był jak każdy dowódca na tyłach, bitwa szła po jego myśli aż za bardzo...Elf poczuł zimno na czole, zaczęło padać.

Wojownicy zgromadzenia - 53/75
Nasi: 47/50

Dragosani:
Flamel parsknął śmiechem. Spodziewał się czegoś trudniejszego. I nieco dłuższego. Przez krótka chwile obserwował zwęglone ciało Fiodora. Potem przeniósł wzrok na uciekającą część sił wroga. Następnie wycofał się głębiej za linie sił sojuszniczych. Zrozumiałym było, ze jako mag nie czuje się zbyt dobrze w walce bezpośredniej. Efektywniejszy był z pewnej odległości. Będąc już w miejscu w miarę bezpiecznym, niedaleko Aragorna, wziął kilka głębokich oddechów. Koncentracje i pełna kontrole nad mocą, opanował stosunkowo niedawno. A właśnie użył dwóch dość silnych zaklęć w krótkim czasie. Musiał chwilę odpocząć. Z magią nie było żartów. W międzyczasie obserwował wroga, by wypatrzeć jakiś dogodny cel. 

Eric:
Diomedes spojrzał na mury fortecy. Najwyraźniej Zeleris bezproblemowo poradził sobie z Fiodorem. Mężczyzna zaśmiał się głośno i zatopił się w wirze walki. Doskoczył do jednego z wojowników zgromadzenia i pchnął go mieczem w pierś zabijając na miejscu. Odwrócił się i ciął z obrotu następnego, który wykazał się sprytem i uchylił się przed ciosem. Diomedes szybkimi kroczkami zbliżył się na mniejszą odległość i ciął ponownie. Miecz odciął przeciwnikowi dłoń. Ten zaczął zwijać się jak szalony w okropnym bólu, a Diomedes okazując litość dobił przeciwnika.

Wojownicy zgromadzenia - 51/75

Mogul:
Chłopak spojrzał w niebo. Zaczęło padać. Lekkie krople padały mu na twarz... Smak wolności... Jednak zaduma chłopaka nie trwała długo. Poczuł że ktoś się zbliża. Nie mylił się. Chłopak zauważył część wrogów zbliżającą się w zasadzkę. Jak biedna owce które uciekają przed rzezią. Współczuł by im gdyby nie fakt że są ludźmi. Ocian schowany za drzewem wsłuchał się w ich bieg. Byli blisko... Za blisko... ÂŚcisnął rękojeść miecza, wziął głęboki oddech i wychoczył z drzewa, ciął prostopadle. Wróg upadł. Przy nim stał kolejny wojownik. Doskoczył do niego i pchnął lecz ten w ostatniej sekundzie zrobił unik. Nie czekał na atak. Chciał wyprowadzić uderzenie z góry lecz nie zdążył. Ocian był szybszy, wyprowadził szybkie prostopadłe uderzenie co wyprowadziło woja z równowagi. Wampir wykorzystał sytuację i uderzył z całej siły trafiając w szyje. Wróg padł bezwładnie. Chłopak rozejrzał się...

Hagmar:
//Ocian, jeszcze pięciu się zbliża.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej