Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia

<< < (61/90) > >>

Anette Du'Monteau:
-Możliwe, ale wytłumacz mi po co puszczać takie ścierwo na wolność. - odezwał się nagle Zeyfar. Mauren niedawno wstał i właśnie się przeciągał. Poza tym trzeba było Domenicowi jakoś wynagrodzić to, że wczoraj nie rozbił żadnego łba młotem. Nie chciałbym mieć naburmuszonego krasnoluda podczas naszych prac badawczych. - mówił dalej ciemnoskóry towarzysz. Padł na chwilę na ziemię i wykonał kilka pompek dla zwykłego rozgrzania. Po chwili podniósł się i dumając podrapał po brodzie.

Hagnar Wildschwein:
Z otchłani wozu wyłonił się krasnolud. Strącił nieuważnym ruchem kilka włóczni i reszty garnkowo-obozowego badziewia walającego się po okolicy. Nim na dobre otworzył oczy zdążył zakląć na kamień, bo leżał, wiatr, bo cuchnął i pragnienie, bo istniało.
-Dajta piwa...- wyszeptał zaraz po tym jak upadł bezwładnie na majdan przy kociołku. Najwyraźniej nie do końca wiedział, że oblegają fort.

Hagmar:
Pełen, dokładny raport Domenica był wielce pomocny. Zdobycie fortu nie będzie problemem, ledwie 70 chłopa i Fiodor...Aragorn już raz miał okazje z nim walczyć, było to 69 lat temu w bitwie po Karhn. Ten fanatyk będzie walczył do końca, chociaż i tak pewnie zwieje w ostatniej chwili jak wtedy. Elf pamiętał to dokładnie, w momencie gdy zwolnił strzałę on się teleportował a pocisk utkwił w zadku kaprala Grunga, szczęście że orkiem był...Noc minęła bez zakłóceń, posileni Zeyfarowym bulionem Knoor byliśmy wyspani i gotowi do dalszej drogi. Komandor wyszedł z namiotu, wciągając poranne wilgotne od rosy powietrze.
-Zeyfar, Domenic, Yarpen i Zeleris do mnie. Nie ma to jak omawianie strategii z rana.

Dragosani:
Mag spacerował po obozie. Chłód poranka orzeźwiał go i przygotowywał na trudy dnia. Jego buty i fałdy szaty moczyła trawa, mokra od porannej rosy. Młody mag usłyszał nagle głos Aragorna, przedzierający się przez ciszę. Odwrócił się w tamtą stronę i ruszył w kierunku dowódcy wyprawy. Po krótkiej chwili był już obok niego.
- Witaj, Aragornie. - powiedział. Skrył dłonie przed chłodem w rękawach szaty, przez co wyglądał nieco jak stereotypowy mag.

Hagnar Wildschwein:
Krasnolud z trudem zwlókł się z ciepłego i wyleżanego gruntu. Dopił ostatnie krople z niemal pustego dzbana miodu, który odnalazł w swoich gratach.
-Na rozkaz- wymamrotał powoli, budząc się rzeczywiście.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej