Autor Wątek: Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia  (Przeczytany 33384 razy)

Description:

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Eric

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 6260
  • Reputacja: 7717
  • Płeć: Mężczyzna
  • Pay respect, minor peasant!
    • Karta postaci

Odp: Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
« Odpowiedź #280 dnia: 07 Styczeń 2011, 22:53:03 »
Diomedes wodził nosem nad kotłem. Pachniało naprawdę wyśmienicie, więc pochwalił Zeyfara mówiąc, że już nie może się doczekać posiłku. Smród ciał jakimś dziwnym trafem nie był odczuwalny i Diomedes miał wrażenie, że Flamel ma coś z tym wspólnego. Mężczyzna odczekał jeszcze kilka minut po czym sięgnął do skrzyń z zaopatrzeniem i wyciągnął mały talerzyk, na który nałożył sobie potrawy. Skosztował jej i poczuł się jak w niebie. Pewnie i to, że był głodny i nieco zmęczony pobudziło jego kubki smakowe do tak zaawansowanej pracy, ale i bez tego posiłek pewnie byłby wyśmienity. Spałaszował całą porcję w kilka chwil po czym obtarł usta.
- Zaiste świetnym kompanem jesteś Zeyfarze. I pożartować można i napić się, a do tego jeszcze wypichci takie cuda! Jestem nawet gotów porzucić moje marzenia o staniu się wampirem byleby znaleźć się wśród takich kompanów  w Bractwie!

Offline Hagnar Wildschwein

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 1198
  • Reputacja: 902
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ostatni Cyc
    • Karta postaci

Odp: Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
« Odpowiedź #281 dnia: 07 Styczeń 2011, 22:54:55 »
-Ty! Nu chodź tu..- Domenic zawołał jednego z wojaków Yarpena, którzy mu towarzyszyli.
-Zwiąż mi go coby ani drgnął.- i w tej chwili oczy krasnoluda zmieniły się w nieprzebraną czerń. Nie było to spojrzenie codzienne, nie przebijało wskroś, ani nie emanowało chaosem. Wręcz przeciwnie, aksamitna, spokojna i harmonijna wręcz głębia, która mimo wszystko nakazywała spełniać każde polecenie brodacza. Lecz wszystko to przerażało, nie tylko jeńca, ale i żołnierza, który pomagał synowi Zirgina krępować nieszczęśnika. Jeśli był świadom tego co go czeka, co wydaje się niemal niemożliwym, to winien wrzeszczeć i błagać o najszybszą śmierć. Jednak milczał, a nie był to już heroizm, a jedynie durny upór.
  Upór należało złamać najpierw... Najdłuższa i najżmudniejsza z prac każdego kata. W każdej armii, każdej hanzie i w każdej wsi znajdzie się taki, który dołoży ręki do ciężkiej pracy, którą jest wyniszczenie człowieka psychicznie, poznanie jego nieudawanego strachu i odruchów. Tak i teraz znalazł się worek soli, solidne obcęgi, młot oraz niewielki miech. Wystarczyło, by prędko przygotować kilka niewielkich kołków, rozgrzać stalowy pręt oraz wzbudzić u jeńca zdecydowane zainteresowanie, które do tej pory z taką zawziętością negował.
  -Zwą mnie Domenic... I nie lubię wygrzebywać cudzych flaków ze swojej brody. Bądźże łaskaw, coby oszczędzić mi kłopotu i sobie bólu, powiedzieć wszystko o załodze, dowódcy i samej fortecy.- zapytał spokojnie krasnolud, jakby zamierzał wypić z jeńcem piwo, a nie katować go całą noc.
-Chłopcze... Ty chyba nie wiesz- tutaj brodacz zbliżył swoją twarz do wojownika, który popadał w coraz większe drgawki -Ty chyba nie rozumisz, że ja cię stąd nie wypuszczę żywego- dodał z wyraźną pasją i determinacją w głosie Domenic. Wycie i klątwy jeńca rozdarły powietrze... Wracające do gniazd ptaki spłoszyły się i stosunkowo ciemne niebo ściemniło się jeszcze bardziej pod dziesiątkami rozpostartych skrzydeł.
-Nie zdzieraj sobie tak szybko gardła... Później będziesz chciał krzyczeć, ale...- ściszył głos i podjął w rękę młotek wraz z kołkami -Do wszystkiego dojdziemy.- pewność wyczuwalna w jego tonie zwiastowała zbliżające się wydarzenia.
 -PIEEERDOLONY AAAAAAAAAAAAAAAAAAA!- rozległo się po okolicy. Blask ogniska oświetlał skrwawione palce jeńca, opatrzone wbitymi do połowy drewnianymi kołkami. Nienaturalnie zgrubione, gdzieniegdzie popękane pod naporem niedokładnie struganych drewienek. Rytmiczne, tępe, opiewane pokrzykiwaniami uderzenia młotka... Tylko to dominowało na prozaicznym obrazku krasnoluda, który wbijał kolejny kołek pod drżący w konwulsjach palec wskazujący jeńca.
-Trzymaj mocniej...- szepnął do żołnierza, który z niedowierzaniem spoglądał i ze strachem uczestniczył w pogawędce z krasnoludem. On sam drżał cały kiedy paznokieć więźnia pękł z trzaskiem, a krew obryzgała twarz Domenica. Kołek docierał do stawu.
-I przyjmij sobie na to panie konny... Owa dziewka przyniosła mi dzban mleka. Z rana! Wydedukuj to sobie...- ciepłym i pełnym sympatii głosem brodacz mówił o swojej wymarzonej, samotnej chacie u podnóża gór, o życiu z żoną i małymi szkrabami pałętającymi się tu i tam. Kiedy rozbity dzban opiewano śmiechem i żartem, a wysłużony oręż wspomnieniem i kolejną frazą o torach jakimi nas wiezie życie.
  -Widzisz... Wystarczyło poprosić, a ja cię napoję.- tutaj Domenic podał jeńcowi paskudną zawiesinę wody z najpodlejszą solą w okolicy. Sól ta, żrąca w chwilę nawet podłą rybę z rowu nie była miodem na zdarte gardło jeńca. Choć po godzinie jęków i wrzasków przylegała niczym miód.- Tyleś wiedział o swoich kompanach w środku ciągnął dalej brodacz - Gdzie są, ilu ich, a okupiłeś każdą dziesiątkję jednym palcem... Może ich więcej tam jest, co? Tako jako ty masz więcej jeszcze palców?- dodał kiedy na jego polecenie ściągnięto jeńcowi buty.
 -Zimno pewni gościowi będzie, a odciski trzeba rozgrzać...- powiedział Domenic kiedy zbliżył dłoń do pręta. Na pięść od samego żelastwa włosy na dłoni krasnolud spopieliły się, a on sam raptownie odsunął dłoń. ÂŁgał brodacz o odciskach, bo wcale ich nie było... Wszak spod spieczonego i ociekającego od wszelkich płynów mięsa nie dało się dostrzec niczego. Jeśli zaś o oku mowa... Ale trzymajmy się kolejności.
-Nie żałuj nań tej soli.- dodał krasnolud kiedy pomocnik, który odsunął się od jeńca na tyle by nie widzieć dosłownie topiących się w solance ran, podawał mu kolejną zawiesinę solną.
-Nie okłamuj ty mnie... 150 to nie 100, a owy Fiodor na baszcie potężnego fortu to nie... Nieważne już. Tylko nie krzycz.-
  Krzyczał. Nierozpuszczona sól zagłębiła się w mięsiste i stygnące od wody rany, których karmazynowy kolor i liczne bąble piekła tak, że żadna istota nie może sobie tego wyobrazić.
  -Też wam kazano przysięgać... ÂŚlepo patrzeć na fanatyka? Aż tak bardzo pożądaliście władzy i nieograniczonych światów, że zaślepieni zgubiliście nasz świat. Ja ci te oczy otworzę...- krasnolud przypatrywał się ponownie nagrzanemu prętowi. Już nikt nie stał w jego otoczeniu, pomocnicy uciekli. Wszelcy wariaci i wiecznie nienasycona tłuszcza czmychnęła za płoty i kiecki swoich kobiet w okolicznych wsiach. I już nikt nie krzyczał... panowała błoga cisza. Zbliżała się ciemność, a przynajmniej dla jednego z gości obozowiska.
  Wypalana gałka oczna, wyciekająca ciecz barwy czerwono białej. I to krytyczne poszerzanie się powieki w dramatycznym punkcie. Ciekawe czy człowiek myśli wtedy o bólu, którego i tak zaznał już krocie, przecierpiał wszelkie wieki i grzechy. Czy wtedy podejmuje się kwestię strachu i końca? Spieczony oczodół, pewną ręką prędko napełnił się kryształkami soli. Aby ani jedno z nich nie uleciało, przesączone płynami ustrojowymi, którymi zachodził oczodół krasnolud prędko zasłonił kawałkiem szmaty oczy jeńca. Dość szczelnie.
-Teraz już będziesz mógł odpocząć... Tak oto wygląda świat, twój Angelos nie miał racji. Jest tylko ciemność dla takich jak wy. Ja cię uwolniłem, odpokutowałeś za błędy.- mówił rozprostowując szerokie obcęgi. -Nie trzeba było krzyczeć, a jedynie uwierzyć. Bo ostatecznie nie ma nic poza wiarą. Odzyskaj ją prędko, bo... zostanie ci tylko ta ciemność.- mówił spokojnie i choć półprzytomny, skrwawiony i drżący w konwulsjach jeniec nie widział niczego to wyczuwał, że brodacz kroczy w jego kierunku. Mimo to czuł również, że nie zbliża się kolejna porcja bólu, a ukojenie.
 Tym razem jego wiara była właściwa.
  Trzask pękających kości nie powinien być niczym inspirującym. Idealny, niepowtarzalny, możliwy do uzyskania na miliony sposobów, ale zawsze ten sam. Opatrzony takim samym jękiem, zgrzytem i hukiem. Zakończony omdleniem i strachem w niewidzących już nic oczach. Choćby w najgorszych mrozach rozgrzewający cały organizm, każdą kość i każdy nerw. Każdy kto podważyłby ten fakt niechybnie zasługuje na ten sam los co nieszczęśnik, który zaznał w ten sposób ukojenia.
  Chłodna woda obryzgała spoconą, osmoloną i ociekającą od krwi twarz brodacza. Mył ją długo, ścierał gniew, porywczość. Wszystko to, co uczynił cierpieniem dla samego cierpienia musiało zginąć w odmętach wiadra, które szybko zabarwiło się w szlam rynsztoku.
-Spalcie go... Migiem, nie będę na niego patrzył.- rozkazał wojakom, którzy siedzieli w milczeniu i popijali bimber za namiotem. Bez mrugnięcia okiem ruszyli do ciała leżącego już bez ducha.
  Wyłonił się zza sterty skrzyń... Pierwszy dostrzegł do Zeleris.
« Ostatnia zmiana: 07 Styczeń 2011, 23:06:52 wysłana przez Domenic aep Zirgin »

Forum Tawerny Gothic

Odp: Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
« Odpowiedź #281 dnia: 07 Styczeń 2011, 22:54:55 »

Offline Eric

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 6260
  • Reputacja: 7717
  • Płeć: Mężczyzna
  • Pay respect, minor peasant!
    • Karta postaci

Odp: Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
« Odpowiedź #282 dnia: 07 Styczeń 2011, 23:02:49 »
Diomedes zaraz spostrzegł krasnoluda. Gdzieniegdzie jeszcze pozostały słabo widoczne ślady krwi, ale mężczyźnie udało się je wyłapać wzrokiem. Spojrzał na twarz Domenica. Była ona poważna, pozbawiona emocji. Jakby dla niego było to normalką. Nie wyglądało też jednak, jakby dowiedział się jakichś ważnych informacji. Diomedes zawołał
- Czyżby zabawa się już skończyła? I jak, wyśpiewał coś?

Offline Anette Du'Monteau

  • Zakon Keitai
  • ***
  • Wiadomości: 9810
  • Reputacja: 12877
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ktoś i każdy, to moje imię.
    • Karta postaci

Odp: Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
« Odpowiedź #283 dnia: 07 Styczeń 2011, 23:06:13 »
-Dziękuje za twoje uznanie Diomedesie. To czasy i sytuację wymagały ode mnie takich umiejętności. Gdybym ich nie posiadł pewnie bym nie siedział tu z wami. W duszy codzień dziękuje ojcu za to jak mnie wychował. Jemu i całej mojej rodzinie. - odpowiedziałem i zadumałem się nad bransoletką z znakiem rodowym.
Kiedy się odwróciłem zauważyłem krasnoluda wychodzącego z namiotu. -Bulionu? - spytałem niewinnie Domenica. Na pewno jesteś zmęczony i chcesz coś przegryźć. - mówiłem gryząc w spokoju kawałek mięsa.

Offline Eric

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 6260
  • Reputacja: 7717
  • Płeć: Mężczyzna
  • Pay respect, minor peasant!
    • Karta postaci

Odp: Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
« Odpowiedź #284 dnia: 07 Styczeń 2011, 23:08:14 »
- A czy starczyłoby jeszcze na dokładkę dla mnie? Naprawdę posmakował mi Twój przysmak towarzyszu! - uśmiechnął się mężczyzna.

Offline Dragosani

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 13737
  • Reputacja: 11794
  • Płeć: Mężczyzna
  • Chwalmy Tawernę!
    • Karta postaci

Odp: Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
« Odpowiedź #285 dnia: 07 Styczeń 2011, 23:12:08 »
Mag ujrzał wychodzącego zza skrzyń krasnoluda. Brodacz nie wyglądał na to by był humorze. Flamel spojrzał z uwagą na Domenica.
- Dowiedziałeś się czegoś wartościowego? - zapytał. Mówiąc te słowa wziął jedną z misek i nałożył sobie potrawy mistrza kuchni Zeyfera. Usiadł na jednej ze skrzyń i zaczął jeść bulion. Nie wyglądał przy tym na to, by zasłyszane krzyki torturowanego jeńca specjalnie go przejęły.

Offline Hagnar Wildschwein

  • Obywatel
  • ***
  • Wiadomości: 1198
  • Reputacja: 902
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ostatni Cyc
    • Karta postaci

Odp: Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
« Odpowiedź #286 dnia: 07 Styczeń 2011, 23:14:01 »
-Komandorze...- zasalutował krasnolud nie zważając na słowa kompanów.
-W forcie mamy 150 bitnego chłopa, silne mury, okopane i fest przygotowane. Wysoki kapłan Fiodor podobnież odpowiada na solidność obrony. Rzekłbym, że kiedy o nim mówił, uciszał się... Bólu wszak większego zaznać już nie mógł.- wyrzekł zimno Domenic. Zmierzył spojrzeniem Zeyfara, a jego oczy nadal ogarniał mrok i głębia czerni.
-Przed snem... powiedział o Angelusie.- zakończył raport syn Zirgina.
-Wampirze!- zawołał jeszcze nim zagłębił się w drewnianej konstrukcji wozu. -Resztę wyczujesz w powietrzu- i rzeczywiście krasnolud nie mylił się.
  Stos z nabitym na pal truchłem jeńca prędko zapłonął. Zapach spalenizny ogarnął okolicę.

Offline Mogul

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 5092
  • Reputacja: 5863
  • Płeć: Mężczyzna
  • Bu!
    • Karta postaci

Odp: Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
« Odpowiedź #287 dnia: 07 Styczeń 2011, 23:16:44 »
Wampir schował się do namiotu kładąc się spać. Nie miał już nic innego dziś do roboty.

Offline Anette Du'Monteau

  • Zakon Keitai
  • ***
  • Wiadomości: 9810
  • Reputacja: 12877
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ktoś i każdy, to moje imię.
    • Karta postaci

Odp: Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
« Odpowiedź #288 dnia: 07 Styczeń 2011, 23:20:00 »
-Ależ oczywiście Diomedesie, nakładaj sobie ile chcesz. Mam nadzieję, że sprostałem twojemu podniebieniu Flamelu. - spytałem maga z dozą niepewności. Ty też sobie weź Domenicu, po przesłuchaniu przyda Ci się wzmocnienie. Poza tym mówi się, że nie należy kłaść się do snu bez porządnego posiłku.

//: Ciągle mylisz mój nick Drago;d jakiś konkretny powód czy to tak przez omyłkę? :P

Offline Dragosani

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 13737
  • Reputacja: 11794
  • Płeć: Mężczyzna
  • Chwalmy Tawernę!
    • Karta postaci

Odp: Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
« Odpowiedź #289 dnia: 07 Styczeń 2011, 23:29:43 »
- Zeyfarze, ja wbrew pozorom jestem wiejskim chłopakiem. - zaczął odpowiadać mag. - Więc nie wybrzydzam przy posiłku. Lecz twój bulion, jak na warunki obozowe, jest wyborny. - pochwalił.



Powód jest oczywisty. "Zeyfer" a nie "Zeyfar", gdyż podwójne "e", dodaje twojemu nickowi epickości. No ale skoro chcesz...

Offline Anette Du'Monteau

  • Zakon Keitai
  • ***
  • Wiadomości: 9810
  • Reputacja: 12877
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ktoś i każdy, to moje imię.
    • Karta postaci

Odp: Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
« Odpowiedź #290 dnia: 07 Styczeń 2011, 23:42:43 »
-Dziękuje. - to były na razie ostatnie słowa jakie na razie zostały wypowiedziane w naszym towarzystwie. Każdy milczał.

Dla mnie to jakoś tak dziwacznie brzmi :D ale jeśli to bardziej pasuje, tylko nie zwróć gniewu moich przodków przeciw sobie!

Offline Patty

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 7406
  • Reputacja: 7093
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wszechwiedzy nie mam, lecz wiem różne rzeczy
    • Karta postaci

Odp: Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
« Odpowiedź #291 dnia: 07 Styczeń 2011, 23:49:56 »
- A ja? Znów nie poczęstujesz? - Spytałam z żartobliwym wyrzutem. Do tej pory, po walce, siedziałam sama, teraz jednak postanowiłam dołączyć do kompanii.

Offline Anette Du'Monteau

  • Zakon Keitai
  • ***
  • Wiadomości: 9810
  • Reputacja: 12877
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ktoś i każdy, to moje imię.
    • Karta postaci

Odp: Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
« Odpowiedź #292 dnia: 07 Styczeń 2011, 23:52:30 »
-Wydawało mi się, że mówiłem do wszystkich zebranych. Częstuj się Patty, taka dama nie może żyć wyłącznie wodą i ryżówką. - odparłem uśmiechając się. Więc, co u Ciebie? Jak ci się powodzi, opowiadaj. Ja chętnie posłucham.

Offline Patty

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 7406
  • Reputacja: 7093
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wszechwiedzy nie mam, lecz wiem różne rzeczy
    • Karta postaci

Odp: Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
« Odpowiedź #293 dnia: 08 Styczeń 2011, 00:01:51 »
- Wiesz, jest całkiem dobrze - Odparłam nieco lakonicznie i skosztowałam nieco potrawki, smaku jednak nie skomentowałam - A co u ciebie, maurenie?

Offline Anette Du'Monteau

  • Zakon Keitai
  • ***
  • Wiadomości: 9810
  • Reputacja: 12877
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ktoś i każdy, to moje imię.
    • Karta postaci

Odp: Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
« Odpowiedź #294 dnia: 08 Styczeń 2011, 00:09:09 »
-Ciągłe zmiany, jak widzisz teraz jestem w Kruczym Bractwie. Jednak pewne zmiany wychodzą na dobre. Ty pewnie też nie narzekasz u sir Meba. Przy okazji, pięknie rozprawiłaś się z tym wojownikiem. Wcześniej nie widziałem żeby kobieta z taką wprawą posługiwała się mieczem. Jestem pod wrażeniem. - odpowiedziałem dodając nutę prawdziwego podziwu do wypowiedzi.

Offline Patty

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 7406
  • Reputacja: 7093
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wszechwiedzy nie mam, lecz wiem różne rzeczy
    • Karta postaci

Odp: Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
« Odpowiedź #295 dnia: 08 Styczeń 2011, 00:19:38 »
- Zasadniczo nie jestem z tego dumna. Lubię walczyć, ale nie zabijać. Teraz przeważyły instynkty. Ale dziękuję - Zapatrzyłam się w dal, rozmyślając nad nie tak dawną, choć niechętnie wspominaną wczesną młodością.

Offline Eric

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 6260
  • Reputacja: 7717
  • Płeć: Mężczyzna
  • Pay respect, minor peasant!
    • Karta postaci

Odp: Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
« Odpowiedź #296 dnia: 08 Styczeń 2011, 09:04:13 »
Diomedes obudził się. Okazało się, że zasnął na polanie, tuż przy kociołku Zeyfara. Zaśmiał się zdając sobie z tego sprawę i rozglądnął się po obozie. Zajrzał też do kociołka. Na jego dnie było jeszcze trochę bulionu. Diomedes nałożył go sobie i skosztował. Mimo, że był zimny to wciąż był to raj dla podniebienia. Po zjedzeniu małej porcyjki posprzątał po sobie i wstał. Rozglądnął się za Flamelem, w końcu pozostali tu tylko po to, żeby zbadać świątynię, a to właśnie mag miał dowodzić ekspedycją.

Offline Mogul

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 5092
  • Reputacja: 5863
  • Płeć: Mężczyzna
  • Bu!
    • Karta postaci

Odp: Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
« Odpowiedź #297 dnia: 08 Styczeń 2011, 10:50:08 »
Młody wampir obudził się. Jednak nie czuł się dobrze. Nastał dzień, najgorszy czas dla wampira. Chłopak ociągając się założył maskę i wyszedł ciężkim krokiem z namiotu. Dzień, czemu to słońce musi świecić - pomyślał. Jednak wiedział czemu ono świeci. Gdyby przestało oznaczało by koniec dla tego wszystkiego co zna. Rozejrzał się po obozie. Spotkał wzrokiem nieopodal stojęcego Diomedesa więc podszedł do niego.
-Witaj Diomedesie. Jak noc? Nie widziałem byś wchodził do namiotu...

Offline Elrond Ñoldor

  • Weteran
  • ****
  • Wiadomości: 17213
  • Reputacja: 14987
  • Płeć: Mężczyzna
    • Karta postaci

Odp: Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
« Odpowiedź #298 dnia: 08 Styczeń 2011, 12:46:28 »
Dziwną porę wybrali wszyscy do podróżowania. Według wampira powinni podróżować w nocy. Dla wampirów robiło to ogromne znaczenie, natomiast reszta równie dobrze mogła funkcjonować tak samo w dzień jak i w nocy. Oczywiście jedynym mankamentem była ograniczona dla nich widoczność.
Chcąc nie chcąc musiał przespać kawałek nocy by mieć siły na przymulone funkcjonowanie w dzień. Przed wyjściem na promienie upił trochę krwi z flakonu, a następnie założył maskę szczelnie okrywającą jego całą twarz. Sprawdził mocowania swojego całego pancerza. Każdą wzmocnioną płytkę, każdy pasek. Na koniec wypolerował miecz, sprawdził jego mocowanie na plecach i robiąc lekki ruch nadgarstka wsadził go na swoje miejsce. Zawsze wolał nosić go przy boku, ale umiejscowienie na plecach dawało przewagę.
Wampir ujrzał Domenica. Nie zważając na to czy śpi czy nie śpi, zaczął do niego mówić.
- Wiesz drogi krasnoludzie? My wampiry jednak lepiej potrafimy wyciągać informacje od innych. Niekiedy wystarczy samo spojrzenie by język naszego rozmówcy ruszał się szybciej od prędkości z jaką myśli...

Offline Dragosani

  • Moderator
  • ***
  • Wiadomości: 13737
  • Reputacja: 11794
  • Płeć: Mężczyzna
  • Chwalmy Tawernę!
    • Karta postaci

Odp: Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
« Odpowiedź #299 dnia: 08 Styczeń 2011, 13:25:26 »
Z jednego z namiotów wygrzebał się Zeleris. Ostatniej nocy musiał być wyjątkowo zmęczony, gdyż nie pamiętał nawet kiedy się położył. Nie ma co się dziwić. Najpierw epicka wyprawa po zioła, a niemal natychmiast potem długa i mozolna jazda konna. I na końcu walka z konnymi napastnikami. Mag poprawił szatę i rozejrzał się po obozie. Wszyscy powoli dawali oznaki życia. 

Forum Tawerny Gothic

Odp: Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia
« Odpowiedź #299 dnia: 08 Styczeń 2011, 13:25:26 »

 

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
top
anything