Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tajemnice Starożytnych IV - Klucz ÂŻycia

<< < (29/90) > >>

Hagmar:
-Prawda Zeyfarze, Gordian być może do nas dołączy.

Hagnar Wildschwein:
-Prawicie wszak o światach wszelkich i magicznych przejściach... Ja chociaż pomnę na mą głowę to nigdy mnie nie zawodziła tako i teraz staram Ci ja się wszystko poukładać co słyszę...- zaczął krasnolud, a w chwili kiedy zawiesił głos pozbył się pustego dzbana. Wprawny drwal usłyszałby, że coś rozbiło się o dąb, ale Mirosław Swiotrzon pomarł lat temu piętnaście i okoliczny las nie miał swojego dozorcy
-Ależ pomnijcie kompani moi, i ty wampirzy chłystku, że zrodzeniście na tym świecie i jego pierwej trzeba szanować nad pozostałe.

Vitnir:
Nie do końca udany eksperyment jakiegoś niedouczonego elfa - słowa Aragorna przeszły przez umysł wampira, nie czekając odpowiedział bratu: Więc twierdzisz że jestem nie do końca udanym eksperymentem jakiegoś nieuka? Jeśli nawet to jestem mu wdzięczny za siłę którą mogę posiąść, a o legendzie Domu Gaii napewno przeczytasz w jakiejś księdze dotyczącej mej rasy. Wampir uśmiechnął się lekko pod koniec, by nie ukazać negatywnych emocji.

Hagmar:
-Dobrze prawicie synu Zirgina. Butelczyna wody się tam znajdzie? Ależ nie bracie, miałem na myśli wasze uczulenie na słońce.

//Dobranoc miśki, "emdżi" idzie spać.

Elrond Ñoldor:
- Odzienie powinno być użyteczne, a nie ładnie wyglądać. Mi osobiście przeszkadzałby kawał materiału łopoczący pomiędzy nogami, gdybym próbował zabić jakiegoś potężnego przeciwnika.
Sir Aragornie. Proszę, nie kpij sobie z naszego pochodzenia. Legenda o Gai jest prawdziwa. Nie staliśmy się tym czym jesteśmy od tak przez przypadek. Brały w tym udział moce o których nie jesteś nawet świadom i na pewno nigdy ich nie zdołasz pojąć.
Nikolai słysząc krasnoludzki głos odpowiedział.
- Dobrze mówicie brodaty towarzyszu. Co po naszych ciałach, ludzkichm czy elfich, jakby nie mieli gdzie stanąć, ani czym odetchnąć.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej