Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zemsty smak
Gunses:
//Ocian
//Lewy korytarz wiedzie w ciemności. Nie oświetlają go pochodnie ognia. Brodzisz we wodzie po kostki, w końcu kilka stopni pozbawia korytarz wody. Słyszysz piski szczurów, czujesz zapach butwiejącego drewna, odchodów, moczu i zgnilizny. Masz wrażenie, jakoby coś czaiło się Ci za plecami, jednak mimo wielokrotnego oglądania się za siebie niczego nie dostrzegasz. Korytarz załamuje się. Dostrzegasz ziejącą w podłodze dziurę, która jak możesz się domyślać łączy obecnie korytarz z podziemna jaskinią.
Słyszysz ponowne pęknięcie drewna. Dobiega zza następnego zaułka. Wychodzisz zza niego. Dostrzegasz nagą postać kobiety, szperającą w kupie starych szmat, butów, kawałków beczek. Jest kobietą... poznajesz po falujących piersiach i wąskiej talii oraz szczupłych i długich nogach. Włosy. Nie ma włosów, jest ich pozbawiona...
//Nikolai
- Panie, nie lza mi brać łod was złociszy. Juże mnie słuchy doszły, coście wy za jedni i żeście w Milicyji. Takoj wam powiem po dobroci. Wasz towarzysz pewnikiem juże ubity. Do portu polazł, a tamuj się samyj nie chodzi. I wy tamuj nie chodzicie. Patrzajcie - wskazał na okno, które było okrutnie brudne i za nic nie można było przez nie czegokolwiek zobaczyć - Tutej główny trakt, przez całe Ausel biegnie. Poczekejta przed oberżą, wnet się zoboczycie...
Mogul:
Chłopak ścisnął broń w lewej ręce jeszcze mocniej. Naga kobieta nie sprawia zaufania lecz chłopak nie chce jej zabijać od razu bowiem, może można pogadać z kobietą choć wampir sądził że to mało prawdopodobne. Odezwał się do niej spokojnym tonem:
-Hej Ty tam. Kim jesteś?
Było to dla niego trochę głupie pytanie lecz nie wymyślił przez tą chwilę przyglądania niczego innego...
Gunses:
//Ocian
//Bez włosków ;f
Kobieta odwróciła się, zgarbiła, rozcapierzała rozrzucone dłonie i zasyczała na Ciebie ukazując swe stożkowate kły. Rzuciła się na Ciebie. Nie zdążyłeś uniknąć ataku. Złapała Cię za szatę na ramionach i razem polecieliście w tył. Uderzyłeś plecami o ścianę, miecz wypadł Ci z ręki. Kobieta uderzyła kłami w Twoją szyję, na szczęście uchyliłeś się w ostatnim momencie, a kobieta wyrżnęła twarzą w mur. Z nosa rzuciła jej się krew, przednie zęby zaroiły się od czarnych luk ubytków. Spostrzegła kim jesteś. Zawyła tuż nad twoim uchem, chlasnęła Cię przez twarz zakrwawionymi paznokciami zostawiając na skroni rozoraną skórę, po czym odwróciła się i wrzeszcząc, chwiejąc się odeszła kilka metrów, po czym odzyskawszy równowagę skoczyła w górę, rozwalając sklepienie kanałów i wyskakując na powierzchnię. Na bruk ulicy nieopodal karczmy. Znikła Ci z oczu...
//Nikolai
Będąc nadal w karczmie słyszysz gruchot i wycie z bocznej uliczki.
Elrond Ñoldor:
Nikolai bez słowa wybiegł z karczmy. W między czasie wyciągną miecz. Poruszał się czujnie, analizując każdy cal terenu wokół siebie. Jego zmysły i naprężone mięśnie pracowały na maksymalnych obrotach. Nie chciał być głupio zaskoczony. Wiedział jak szybki jest jego przeciwnik... Wkroczył w boczną uliczkę...
Mogul:
-Kurwa mać.
Chłopak wyjął flakonik, wypił zawartość po czym dobiegł do miecza i skoczył w powstałą dziurę...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej