Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zemsty smak

<< < (12/34) > >>

Gunses:
//Nikolai

- Mieczem władacie, czy tylko od parady nosita? Łuku uczony? W magii znanyś? - zapytał krępy i rudy mężczyzna.
- Spierdalaj Rivik! - zawył wychodzący z drzwi alkierza wysoki i dobrze zbudowany mężczyzna w mundurze wojskowym i z dwuręcznym mieczem na plecach. Ogolona twarz zdradzała mocny zarost, kruczoczarne włosy młodość, a oczy doświadczenie - Jeszcze raz zauważę, że bawisz się we mnie to wyjebie na zbity pysk. A wiesz, że tak potrafię - po czym zwrócił się do Nikolaia
- Wybaczcie tego napaleńca. Ubzdurało mu się pod czerepem, że będzie komendantem Milicji. Twu! Słucham was. Jestem Bergeriant Olze, komendant Obywatelskiej Milicji powstałej w Atusel. Milicja, twu! Tu by się przydał legion armii, a do tego kilka stosów i publicznych egzekucji. Wnet by wszytko się uciszyło. Ale póki co... Członków nigdy za wiele. A więc chcesz być Milicjantem? Żołd zachęcił, a? Zebrało się dużo dziwnego ludu ostatnio, ale prowadzę dobrą selekcję. No prawie... - spojrzał na Rivika i pokręcił głową - Wiecie co u nas się dzieje? Jakie mamy problemy? Żebyś potem nie stękał!

//Ocian

Widzisz ludność kroczącą po Atusel. Kobiety mają u pasów krótkie sztylety. Mężczyźni noszą miecze z grawiurą Cechy Kowali i Płatnerzy z Atusel. Jednak jest dośc spokojnie.

//Zmierzcha.

Mogul:
Chodządz po ulicy było dość spokojnie... Nie zwracając uwagi oczywiście że większość ludu nosi przy sobie broń... Chłopak postanowił zawitać chwile na porcie... Już zmierzchało lecz chłopak miał nadzieje że spotka ludzi z którymi będzie mógł zasięgnąć języka.

Gunses:
//Ocian

W porcie o tej porze rybacy zwijali sieci, penetrując czy nie zostało w nich jeszcze coś co można by zanieść żonie i dzieciakom na kolację oraz klnąc widząc widząc podarte żaki. Kilka kroków dalej stały stragany. Głownie z rybami, ale również ze sprzętem wędkarskim oraz zwykłymi przedmiotami codziennego użytku. Dalej była karczma, a niedaleko niej burdel. Słychać było uderzenia młotka i rżnięcie piły. Pachniało żywicą. Ktoś budował statki...

Elrond Ñoldor:
- Witam. Nazywam się Nikolai. O problemach to trochę wiem. Podobno ludzie giną, coś ich morduje, obdziera ze skóry. Tak w karczmie gadają - odpowiedział Wampir.
- Dla mnie to nie jest pierwszyzna. Jestem wampirem, dużo widziałem. Mieczem macham nie najgorzej, a i zbroja jako tako jeszcze nigdy nie została nawet draśnięta. Złoto przyda się. Za podróżowanie, jadło czy nocleg pchłami nie zapłacimy.

Mogul:
Wyostrzone zmysły wampirów nie były tutaj pomocne. Wręcz przeciwnie przeszkadzało... Chłopak zwiedził już kilka miejsc i na razie wiedział tylko o atmosferze strachu. Skierował swe kroki do karczmy. Zapomniał porozmawiać z karczmarzem... Wszedł tam dał monetę i poprosił o wino patrząc karczmarzowi prosto w oczy...

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej