Tereny Valfden > Dział Wypraw

Mądrość i Prawda

<< < (55/74) > >>

Hagmar:
Aragorn podjechał bliżej wozu na którym całą drogę pił Domenic.
-Dajcie coś mocnego bo jak mnie coś zara nie strzeli...

Anette Du'Monteau:
Westchnąłem po raz kolejny.
Podniesione głosy, krzyki, wrzaski. Cały ten nieustający harmider był wprost nieodłącznym elementem naszej podróży. Spory rozgorzały na jedne z bardziej problematycznych tematów w naszej grupce. Jedyne plusy jakie w tym widziałem opierały się na tym, że żadne z tych słów nie dotyczyło mnie. Cieszyłem się z tego powodu w duchu. Chyba tylko krasnolud pozostawał po części neutralny.
Mimo wszystko teraz rozmowy wróciły na swój dawny tor, mający charakter naturalnej polemiki. Członkowie eskapady wymieniali się doświadczeniami, opiniami i...piwem. Zapasy mocniejszych trunków Domenica zdawały się niewyczerpane. Czyżby uprawiał jakieś tajemne sztuczki magiczne o których nikt nic nie słyszał? Oby - rzekłem w duchu.
Zdecydowałem się przerwać swoje milczenie i porozmawiać nieco z Anvarunisem dla milszej podróży. Już jakiś czas minął od kiedy ostatni raz rozmawiałem z tym młodym człowiekiem. O ile w ogóle wcześniej z nim rozprawiałem. Szturchnąłem konia i zbliżyłem się do niego.
-Witaj Anvarunisie. Nie musisz się martwić, że będę cię torturował pytaniami na temat magii. Chciałem jedynie trochę porozmawiać, być może czas szybciej nam minie.

Anv:
- Witam. Strasznie problematyczne te ich pytania. Zbyt wiele zdań na jeden temat, chyba nie dojdą do zgody.. - zaśmiał się Anv. - A ty o czym chciałbyś ze mną porozmawiać? Zeyfarze, jeśli dobrze pamiętam?

Hagnar Wildschwein:
//Przepraszam najmocniej, nie piję od 50 kilometrów
-Tutaj panie Aragornie!- odrzekł krasnolud podając butelkę z piwem.
  Wóz wesoło stukał i klekotał po przecinanym kamieniami jarze. Wszelka roślinność ponad nim sprawiała wrażenie, ułudę wręcz, potężnego sklepienia i potwornie wręcz imponujących ścian.
-Długo jeszcze jechać będziem?- zapytał krasnolud po czym zeskoczył z wozu i wyrównał z Gunsesem, do którego pytanie skierował. Nie przeszkadzało mu nawet, że po krótkim dystansie dzielącym wóz od koni forpocztu nadal musiał iść szybkim krokiem. Chciał rozprostować nogi, a przy okazji i język.

Anette Du'Monteau:
-Tak, Zeyfar. Cóż, opowiedz coś o sobie. Nie za wiele słyszałem o twojej osobie. - odpowiedziałem. A z twoją ręką wszystko w porządku, nie wygląda najlepiej.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej