Tereny Valfden > Dział Wypraw

Mądrość i Prawda

<< < (46/74) > >>

Gunses:
//Anv sam zastanawiałem się przez pięć minut, czemu niektórzy woleli nudny dzień od ożywczej nocy. I nadal tego pojąc nie mogę. Ale większością głosów zapadła decyzja. Jest dzień. Godzina około 11 rano.

Karawana ciągnęła szlakiem, który powoli ale sukcesywnie ciągnął pod lekką, prawie nie wyczuwalną górkę. Gunses obejrzał się za siebie i spostrzegł, że zostawił kolumnę jakieś trzydzieści metrów za sobą. Co dziwnego, tuż za Wampirem podążał Anvarunis
- Mam nadzieję, że wypocząłeś - rzekł do Człowieka.

Szarleǰ:
- Pociąg do magii miałem już od dziecka, więc od małego szkraba już marzyłem o opanowaniu magii. Do dzisiaj zostało mi coś z tych marzeń i nie ukrywam, że chciałbym władać magią. Swoją drogą udając się do Valfden miałem nadzieję, że uda mi się dostać do gildii magów, jednak z prostej przyczyny nawałnicy wręcz adeptów w ostatnim czasie, spowodowanej prawdopodobnie otwarciem portalu, nie udało mi się do niej dostać. Powiedział Kruk z wyraźnie zmartwioną miną. - Mam jednak nadzieję, że pewnego dnia mi się uda opanować kilka zaklęć. Dodał z udawanym uśmiechem.

Dragosani:
// Guciu, wolimy dzień tylko dlatego, żeby ci było gorzej :*

- Pociąg to można mieć do córki młynarza, chociażby. - odparł Zeleris. - Do magii czuć powinno się respekt i ewentualnie chęć do zgłębiania jej tajemnic. - dodał. Słowa zdawały się być poważne i szczere, lecz znając maga równe dobrze mógł być to żart.
- Heh... wygląda na to, że miałem szczęście, gdyż mnie jeszcze przyjęli. - skomentował słowa Peanuta. - Ale nie martw się. Ostatnio w Gildii były święcenia na maga. Trzech nowicjuszy dostało możliwość zostania pełnoprawnymi magami. Dwóch odmówiło. - Flamel nie wspomniał że był jednym z tej dwójki. - Więc jedno stanowiska nowicjusza się niejako zwolniło... Może przyjęliby cię, gdybyś spróbował. - powiedział. - Lecz nie myśl, że nauka magii to tylko i wyłącznie zaklęcia. One są jej częścią.

Gunses:
//Ta, zauważyłem. Nie będzie mnie przez wieczór. Gucio baluje. Rozmawiajcie. Im więcej postów tym dłuższy odcinek drogi przemierzycie.

Altair:
Altair jechał powoli za Flamelem i Peanutem. Z uniesionym podbródkiem słuchał wykładu Zelerisa, po chwili dźgnął konia piętami w bok i wyrównał się z nimi pozycją.
- Interesujące, co pan mówi, panie Flamel - rzekł Altair bez protekcji - ale uważam, że nie powinno się nadawać wielkiego patosu rzeczom, które tego nie wymagają. Nie wiem, czy wyglądam na takiego, ale ja władam magią. Znam całość szkół Nenangol i Amarangol.
Spojrzał wymownie na Peanuta i dodał:
- A ty, Silverhold, co wam tak spieszno do czarów? Miecz za ciężki, co? - teraz w jego głosie czuć było na zmianę protekcję i drwinę - gdyby cię ojciec widział, to bez pardonu dostałbyś pasem przez dupę. On kładł takich orków - wojownik uniósł rękę gestem ukazując wzrost wspomnianych orków - pókiś młody, powinieneś więcej mieczem wymachiwać, bo idę o zakład, że nie miałbyś ze mną najmniejszych szans! - rzekł wyzywająco.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej