Tereny Valfden > Dział Wypraw
Mądrość i Prawda
Szarleǰ:
// a taki poranek o wschodzie słońca. będzie świetnie.
Peanut z żalem dopił resztkę piwa, po czym ruszył zaraz za Flamelem do stajni. Gdy wyszedł z ciepłej karczmy powiew chłodnego powietrza wywołał u niego drgawki. Przystanął, otrząsnął się i po chwili, gdy udało mu się przyzwyczaić do niskiej temperatury ruszył do stajni. Zaraz przy wejściu rzuciła mu się w oczy jego klacz. Już z daleka widać było, że koń jest wypoczęty i gotów do drogi.
- Czas już na nas, przyjacielu. Rzekł do konia klepiąc go po szyi, po czym wskoczył w siodło i z wolna ruszył na dwór. Większość kompanów czekała już gotowa do drogi, tak więc bez zwłoki dołączył do reszty, zatrzymując konia u boku Flamela, mając nadzieję, że przynajmniej będzie miał w ten mroźny poranek towarzysza do rozmowy.
- Powiedzcie mi magu... czy sztuka magiczna jest trudna do opanowania? Czy faktycznie jest tak jak powiadają, że tylko nieliczni mają możliwość korzystania z tych mistycznych mocy i maja zaszczyt pobierać nauki z dziedziny magii?
Hagnar Wildschwein:
//Wybaczcie, ale byłem niedostępny w piątkowy wieczór. I ja jestem za porankiem, byle był jasny
Drzwi otworzyły się na oścież wpuszczając do karczmy masy mroźnego powietrza, które wnet ożywiło atmosferę wewnątrz. Wraz z nią ożywiły się klątwy i bluzgi skierowane na opuszczającego lokal krasnoluda. Ten nic sobie nie robiąc z obelg wskoczył na wyprowadzony wcześniej wóz i skinął na woźnicę, że wszystko w porządku i jest gotowy. Ten odpowiedział niezdarnym uśmiechem, bo przyznać trzeba, że trochę razem wypili, a woźnica dobry chłop...
-W drogę kompanijo! Gunsesie, prowadź jeśli wola!- zakrzyknął krasnolud stojąc na wozie. Kiedy tylko pochód ruszył, a w zasadzie wygramolił się z zajazdu, Domenic zachwiał się i wskazał kuflem drogę na wschód. Usiadł chcąc dokończyć drzemkę. Nie omieszkał rzecz jasna na pożegnanie wytrąbić wpół pustym kuflem w drzwi karczmy, ale, że był krzynkę pijany trafił w ścianę, a wielobarwne elementa lokalnego "piwa" rozszczepiały od tej pory promienie świetlne wpadające przez niewielkie okienko, które finezyjnie zamazały odmęty owego trunku...
Gunses:
Był świt. Słońce zdążyło wychylić się znad drzew rzucając swe delikatne, ostatnie już ożywcze promienie tego roku na ziemię. Daleko na północy kłębiły się ciężkie chmury. Gunses wyjechał pierwszy z zajazdu i zajął miejsce w kolumnie na przedzie. Przed nimi była jeszcze daleka droga, a Gunses nie miał zamiaru przedłużać marszu. Kiedy wjechali na równiejszy trakt Cadacus ponaglił woźnicę, aby pognał konie do szybszego ciągnięcia wehikułu. Wszyscy przyśpieszyli aby zrównać się z prędkością wozu z dobytkiem kompanii. Wampir mocniej złapał się lejcy. Był dzień, jego siły zmniejszyły się i chociaż organizm był wzmocniony serią mutagenów to nadal przeklęte światło osłabiało Wampira
Trakt jest otoczony lasami. W większości to lasy mieszane, przez co nadal są zielone od barwy igieł sosen i świerków. Drzewa liściaste zrzuciły liście, które uścieliły ziemię. Trakt jest zwykłą drogą przez las, jednak nad wyraz dobrze zniósł uszczerbki pogodowe i eksploatację. Jest mało uczęszczany, ale co jakiś czas można zauważyć konnego albo pieszego wędrowca. Przed nami jakieś 100 km wędrówki.
Dragosani:
Flamel milczał przez dłuższą chwilę, jakby zastanawiając się nad odpowiedzią. Kilka chwil po tym ja ruszyli zaczął jednak wyjaśniać Peanutowi.
- Ciężko odpowiedzieć na to pytani, Peanucie. Przynajmniej mi. - rzekł. - Magia bowiem była przy mnie przez większość życia. Ujawniła się w wieku lat siedmiu w dość... destrukcyjny sposób. Od tamtej pory miałem do mocy niejako naturalny dostęp. Gorzej z kontrolą. Dlatego też w moim przypadku opanowanie sztuki magicznej polegało wyłącznie na zdobyciu kontroli nad nią, poprzez koncentrację. Podejrzewam, że w przypadku osoby, która nie miała wcześniej stycznością z magią, byłoby to znacznie trudniejsze. No i należy pamiętać o niemożności używania magii przez niektóre rasy. Na przykład wampiry. - powiedział mag. - Więc odnośnie drugiej części twego pytania... Tak. Jak wspomniałem, niektóre rasy nie mają do tego dostępu. Poza tym moc magiczna może być zablokowana sztucznie. No i można być po prostu idiotą. - wyjaśnił. - A co, Peanucie? planujesz uczyć się tej sztuki? - zapytał.
Anv:
Anvarunis także opuścił karczmę. Ruszył zaraz za Gunsesem. Zastanawiało go gdzie ruszają, czym się będą zajmować.
// Ja chcę noc.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej