Tereny Valfden > Dział Wypraw
Mądrość i Prawda
Gordian Morii:
Aragorn
Znalazłeś szlachcica kulącego się za wielkim głazem narzutowym. Był zziębnięty i przemoczony po nagłym ataku burzy niewiadomego pochodzenia.
Reszta przy pogorzelisku
Z tłumu ludzi, którym udało się ostatecznie ugasić pożar wyszedł ktoś, kto zapewne był zarządcą na majątku szlachcica, którego szukał Aragorn.
-Dziękuję wam szlachetni panowie, za pomoc z tymi zbójami, którzy napadli na nasz... yyy.... znaczy się majątek naszego Pana.- w tym momencie ukłonił się starając się ustawić tak aby objąć tym ukłonem maksymalną liczbę osób.
-Okolica to spokojna i nigdy nie było problemów z bandytami toteż nie mam pojęcia jak Ci tutaj się znaleźli. Z tego co ustaliłem dwór ucierpiał najbardziej i będziemy musieli rozebrać całe prawe skrzydło, które i tak służyło tylko gościom. Spaliła się też jedna z obór i spichlerz ale całe szczęście pozostałe dwa są nietknięte. Jeszcze raz dziękujemy.- ukłonił się ponownie.
-Dziękuję za raport. Jak Cię zwą?- zapytał elf podchodząc do chłopa.
-Teon mój Panie.- rzekł - Sługa naszego wielmoży Sedricka, wojennego weterana, któremu nasz król nadał tytuły szlacheckie i podarował we władanie te tereny razem z wsią za tamtym zagajnikiem.- dodał pośpiesznie.
-Dobrze, mój towarzysz wyruszył na poszukiwania Twojego pana więc poczekamy tu na niego chwilę i wyruszymy w dalszą drogę. Możesz odejść do swych obowiązków Teonie.
Hagmar:
-Już po wszystkim, jestem tu by Ci pomóc. Zwą mnie Aragorn Tacticus, baron Kadev Elf zsiadł z konia by pomóc szlachcicowi.
Gordian Morii:
-Witaj wybawco. Jestem Dan Sedrick. Dziękuję za pomoc. Wróćmy ku mojej posiadłości.- rzekł i ruszył w kierunku dworu.
Hagmar:
Elf wsiadłszy na konia ruszył z powrotem. Po chwili był na miejscu wraz z Sedrickiem.
Gordian Morii:
Dotarliście do dworu.
Gordian podszedł do Gunsesa i rzekł mu coś tak by tylko on to usłyszał. Chwilę później gdy wampir potaknął elf odwrócił się w stronę towarzyszy i rzekł - Pojedziecie teraz z Gunsesem. On przejmuje dowództwo więc macie się go słuchać. Ja będę czekał na was na miejscu gdyż muszę coś przygotować.
To powiedziawszy wsiadł na konia i kopiąc go lekko w bok ruszył w kierunku wschodnim. Koń nabrał prędkości i w pewnym momencie zniknął razem z jeźdźcem w obłoku srebrzystej mgły.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej