Tereny Valfden > Dział Wypraw
Mądrość i Prawda
Altair:
Kącik ust Altaira uniósł się w tajemniczym uśmiechu, wojownik zmrużył oczy.
- Wszak ja dobrze wiem, że czyniłem dobrze. Walczyłem nawet po wojnie w szeregach rojalistów. Jednak ja wcale nie walczyłem za króla, a za swój dom. Nie miej mnie, krasnoludzie, za kogoś, kto płakałby bo jakiś tam elf powiedział mu coś z czym... - pomyślał moment - "nie do końca się zgadza". Martwi mnie, jak w ogóle ktoś mógł tak pomyśleć. Co ci jednak trzeba przyznać, żeś kawał pijaka i hulajduszy, ale tak, czy inszej, kawał również z ciebie mądrego chłopa.
Poklepał krasnoluda po ramieniu, wyraźnie wrócił mu nastrój.
Hagnar Wildschwein:
-Rzeknę ci Altairze tak...- powiedział krasnolud głaszcząc się po brodzie.
-Nie każde piwo jest zimne, a nie każdy elf, choć mogłoby się wydawać inaczej, baba...- stwierdził rzeczowo.
-Rzecz w tym, by poznać się na personie, która coś sobą, niechaj mnie rozerwą, przedstawia. Bo jest w tym i dom, rodzina i kulturwa, jego mać- zakończył dość nieskładnie, bo i oblał się piwem z kufla, którym stuknął się z woźnicą, co dosiadł się do stołu. Po chwili jednak poszedł w śmiech, podobnie jak i nadzorca załadunku wozu oraz wytchnienia koni.
-Tak mówię i tako jest! Chwytaj metal i lej w mordę tych co ci plugawią świat, nawet jeśli światem jest zajazd czy ogródek! Nie żebym był agresywny, czasem po prostu lubię komuś spuścić wpierdol...- wzniósł toast Domenic.
Hagmar:
Elf słysząc Gordiana ruszył na poszukiwania.
Vitnir:
Aerandir ruszył na poszukiwania, wysłuchiwał jęków, które mogłaby wydawać osoba przymiażdżona przez spadający odłamek budynku, wypatrywał ruchów dokładnie rozglądając się wkoło. Wampir miał nadzieje, że następny ruch mu pomoże: Jest tu jeszcze ktoś?! - krzyknął nasłuchując najcichszej odpowiedzi.
Szarleǰ:
Peanut również porzucił wiadro z którego i tak nie było wiele pożytku, po czym ruszył na poszukiwania właściciela.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej