Tereny Valfden > Dział Wypraw
Mądrość i Prawda
Gunses:
Wampir dobił ostatnią dwójkę jeszcze żyjących lecz rannych i niezdolnych do walki bandytów. Jeden mił przebitą tętnicę udową. Drugi był ogłuszony uderzeniem gromu. Wampir klasycznie podrzynał im gardła trzymając za głowy.
- A co z dworem? - rzekł Gunses i oparł się od jedno z drzew na obok których stał Gordian - Tam wciąż może być ktoś żywy. Nie skazujmy ich na pewną śmierć...
25/25
Dragosani:
- Wampir ma rację. - rzekł Zeleris podchodząc do Peanuta, Gordiana i Gunsesa. Rzucił okiem na pole bitwy i płonące domostwa.
- W końcu to był główny cel sprawdzenia źródła dymu, ewentualna pomoc. Bandyci stali się jedynie nieoczekiwanym dodatkiem. - powiedział.
Gordian Morii:
-Widzę tam jakichś ludzi.- rzekł do wszystkich wskazując na odległy zagajnik, w którym doskonale można było dostrzec ludzi poukrywanych za niezbyt grubymi brzozami.
-Niech ktoś jedzie po nich i wezwie ich na pomoc ja zacznę powoli gasić te zabudowania używając magii a reszta łapać za wiadra i tam gdzieś powinien płynąć potok.
Grison:
Revert wsiadł na konia. Spiął rumaka i podjechał szybko w kierunku uciekinierów.
- Bandyci są martwi. Zapraszam do gaszenia, chyba że chcecie aby dwór spłonął. I taka opcja wydaje się całkiem miła. Tak więc? - spytał patrząc po przestraszonych ludziach.
Gordian Morii:
-Odsuńcie się od drzew, żeby któryś z piorunów was nie trafił.- rzekł wchodząc na środek dziedzińca.
-Upush Huxuash- wykrzyczał unosząc ramiona ku górze. Magiczna energia uwolniona w powietrze zaczęła sprawiać, że czyste niebo powoli zasnuwało się chmurami, z których praktycznie po kilku minutach zaczął padać deszcz, sukcesywnie zamieniając się w ulewę, która była zbawienna dla płonących zabudowań. Gordian stał na środku placu i oddalał błyskawice od zabudowań i towarzyszów sprawiając, że uderzały daleko od nich. Płomienie zdawały się nie ustępować ale każdy wiedział, że to tylko kwestia czasu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej