Tereny Valfden > Dział Wypraw
Powołanie: skrzyżowanie mieczy
Mogul:
-Dobra, chodź magu do tego kupidyna i wynośmy się stąd czym prędzej - Mówiąc to skierował się w stronę posiadłości kupidyna...
Hagnar Wildschwein:
Kiedy wkroczyliście do wsi zauważyliście całe rodziny wyglądające przez drzwi. Część już wychodziła na główny plac by witać wracających z boju, o którym tak wszak głośno było. Najwyraźniej kilku młodych przyniosło wieść, że wracacie... ÂŻe wracacie w kilka osób. Nie trzeba było długo czekać aby poleciały pierwsze przekleństwa i miękkie warzywa... Szybko skierowaliście się do sali obrad, było tam diablo ciemno... Z zewnątrz dobiegał was lament i tłum pchający się do drzwi, które prędko zamknęliście. Najwyraźniej nikt nie przejął się fizycznie (bo psychiczne zainteresowanie słyszeliście) rannymi i zmordowanymi milicjantami.
Dragosani:
Zeleris niezbyt przejął się negatywną reakcją tłumu. Akurat z gniewem ludu wiejskiego miał już niegdyś do czynienia i nie robiło to na nim wrażenia. A w tej konkretnej sytuacji to oni sami chcieli ataku na drugą wieś. A przynajmniej ich sołtys. Czyżby spodziewali się ze nie będzie ofiar? Mag prychnął pogardliwie. Rozejrzał się po sali.
- Kupidyn. Jesteś tu? - zawołał w mrok.
Anette Du'Monteau:
-Sądzicie, że Ci wszyscy ludzie będą teraz obwiniać nas za tą walkę? - spytałem gdy już znaleźliśmy się w sali obrad.
Mogul:
-Obwiniać? Jak będą Nas obwiniać to pokażą swój idiotyzm i prymitywizm. - W jego głosie słychać było zdenerwowanie które mieszało się ze zmęczeniem. - Gdzie ten kurwa Kupidyn jest co?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej