Tereny Valfden > Dział Wypraw
Powołanie: skrzyżowanie mieczy
Szarleǰ:
Peanut podszedł do Zelerisa i Ociana splamiony krwią i bardziej zmęczony niż kiedykolwiek indziej.
- Witajcie ponownie. Wysapał. - Miło was znowu widzieć. Jak widać, bandyci okazali się nizbyt przyjaźni. Cudem przeżyliśmy. Mam nadzieję, że przynajmniej teraz uda nam się dogadać. Rzekł wyraźnie błagalnym tonem mając szczerą nadzieję, że dzisiaj nikt już nie umrze, a szczególnie, że nie będzie to on.
Mogul:
-Gdybyśmy z wami coś zrobili dostalibyśmy tylko ochrzan od zleceniodawcy... Pomogliście nam chociaż w tym że nie musieliśmy drugi raz wracać po bandytów. Dziękuję za wszystko. Następnym razem dokładnie analizujcie sytuacje i informacje... - Chłopak powiedział to dość cichym tonem. Na jego twarzy widać było uśmiech i zadowolenie...
Dragosani:
Maga zdziwił nieco błagalny ton. Jakoś nie pasował do tego mężczyzny.
- Nie widzę sensu rozpatrywać dawnych... nieporozumień. - odparł. Nie chciał w jakikolwiek sposób karać owych ludzi. Możliwe że w ten sposób uznają że są mu winni przysługę. Którą wykorzysta w sim czasie.
- Uznajmy to za doświadczenie, które nauczyło czegoś obie strony. Co cie nie zabije, to wzmocni, jak to mówią. - dodał. - A teraz chyba wszyscy zasłużyliśmy na odpoczynek. - powiedział jeszcze, również wyraźnie zmęczony.
Szarleǰ:
Peanut spojrzał spode łba na Ociana wyraźnie wściekły. Powiedział jednak spokojnie.
- Wybacz mi Ocianie słowa, które za chwilę wypowiem, bo wierzę, że kiedyś się to zmieni, a może już niedługo, jednak proszę - nie mów do nas tonem, jakbyś mógł nas zabić jedną ręką, chowając się tymczasem pod spódnicą maga. Poza tym, teraz nas jest więcej. I teraz nie wpadliśmy w pułapkę. Chcemy tylko się dogadać i uściskać wam dłonie. Mamy już dość walki na dzisiaj. Myślę, że w tym sporze nie było właściwej strony. Krasnolud się uśmieje jak się dowie...
- Natomiast ty, magu... miło mi było cię poznać. Oboje jesteście świetnymi wojownikami, tylko tobie Ocianie wyraźnie brak skromności. Zaśmiał się już spokojnie i przyjaźnie. - Myślę, że czas już wracać. W końcu wszyscy jesteśmy z Efehidon i powinniśmy się trzymać razem. Być może kiedyś dane nam będzie walczyć z kimś u swego boku i lepiej by było, gdybyśmy utrzymali dobre kontakty. Mam nadzieję, że nie tylko ja tak myślę.
Hagnar Wildschwein:
//Krasnolud brechta się od tygodnia widząc jak walczycie za skurwysyństwo i zepsucie z pełnym zapałem... Szczególnie obrońca uciśnionych dziewic, poległych wieśniaków i płonących chat...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej