Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych III- Klucz Śmierci i Księga Potępionych.
Rakbar Nasard:
Ponura atmosfera nocy i padającego deszczu idealnie komponowała się barwami Inkwizytora i jego konia. Trzymając się z dala od kompanii, bacznie i niespokojnie obserwował otaczające go ciemności.
Anette Du'Monteau:
-Zgromadzenie Angelosa powiadasz... ta nazwa obiła mi się wcześniej o uszy... i nie tylko nazwa. Miałem okazję zetknąć się z ich członkami. Muszę przyznać, że byli porządnie wyszkoleni. Twoje słowa mnie cieszą gdyż wolałbym unikać walki z nimi. Rozlew krwi bez powodu nigdy nie był dobry.
Gordian Morii:
-A więc o to chodzi. Uniwersytet będzie po dracońsku brzmiał Ush Arish Eleshhu Izysh Qieshqi.- rzekł elf.
-Nie wiem jednak czy będzie to dobre słowo ponieważ jak sam wspomniałeś jest to tłumaczenie powstałe z kilku innych a więc początkowy sens mógłby być inny.
Hagmar:
-Dobrze wiedzieć Zeyfarze.
-Dziękuję Gordianie.
Zbliżaliśmy się do pól nie daleko Atusel, widok jaki ujrzeliście mógłby wystraszyć chłopa. Kolumna pięćdziesięciu zbrojnych konnych odzianych w czarne jak smoła kolczugi, co prawda przed nimi stał odziany w stalową płytową zbroję krasnolud co wyglądało dość dziwnie. Aragorn zatrzymał towarzyszy, sam podjechał do krasnala. Zamienili kilka słów po czym elf przemówił.
-Towarzysze, ten zacny oddzialik to nasze "skromne" wsparcie...
-Zaś ja jestem Yarpen, pytania? Jak nie to ruszamy. Odezwał się krasnolud.
Gunses:
Gunses na słowa Gordiana uśmiechnął się, po czym w kilku energicznych ruchach rozwiązał rzemienie swej maski, a następnie zdjął ją. Przeczesał rękawiczkową dłonią swe białe niczym śnieg włosy. Jego twarz, blada niczym poranna mgła, kontrastowała z dużymi i całymi czarnymi niczym węgle oczyma.
- Tak Gordianie. Zbawienna noc okryła ziemie. Nie ma nic lepszego niż świeża krew i głęboka noc, a deszcz i wiatr to najwspanialsze dodatki. Deszcz oczyszcza, a wiatr dodaje sił - Gunses podniósł głowę, pozwolił by krople deszczu spływały po twarzy i szyi.
Gunses słyszał już z daleka odgłosy zbrojnego ludu. Pojawienie się kawalerii nie było dla niego zaskoczeniem. Kiedy Krasnolud odezwał się, Gunses rzekł patrząc z na niego z wysokości konia
- Z czyjego rozkazu jesteście?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej