Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tajemnice Starożytnych III- Klucz Śmierci i Księga Potępionych.

<< < (6/32) > >>

Anette Du'Monteau:
-Ja nie mam żadnych pytań, wszystko wyjdzie w praniu. - odpowiedziałem i wskoczyłem na konia. To miała być pierwsza większa wyprawa w której brałem udział. Miałem nadzieję, że moje umiejętności na coś się przydadzą.

Gunses:
- Dla Ciebie Hrabia Gunses Cadacus. Nigdy nie znieważaj Wampir, jeśli jeszcze chcesz żyć. A to czy dostąpisz zaszczytu wkroczenia w krąg mej Rasy okaże się na tej wyprawie. Pamiętaj, że będę czujnie obserwował każdy Twój ruch. Każde Twe słowo będzie ważone za szali, abym mógł uzyskać Twe pełne wyobrażenie - tu przerwał, wzniósł wzrok na ostatnie promienie zachodzącego słońca - A o mym życiu nie będę rozmawiał z kimś mi nierównym względem rasy. Jeśli kiedyś staniesz się Nieśmiertelnym, wtedy udzielę Ci tyle informacji, ile sobie zażyczysz. Nie będziemy jednak rozprawiać o tym tu i teraz. Gdyż nie jest to ani odpowiednie miejsce, ani właściwy czas - mówił Gunses językiem o tonie arystokraty. Wampir wybrał najlepszego wierzchowca. Silnego, smukłego pięciolatka. Wskoczył na siodło, ściągnął wodzę, zmuszając konia to tańca na bruku gościńca jednej z bram.
- Aroagornie, cóż to za klucze żywiołów? Pamiętam, jak nie 4 lata temu Siedziba Wampirów, z mego polecenia, zorganizowała cztery wyprawy również po Klucze ÂŻywiołów. Ognia, wody, ziemi i powietrza. Wiesz coś o nich więcej? Jakie jest ich pochodzenie i przeznaczenie? - po chwili dodał - Ah... Możemy wszak rozmawiać w drodze. Ruszamy?

Gordian Morii:
Gordian stał cały czas na uboczu przysłuchując się sprzeczce dwóch arystokratów jakimi bez wątpienia byli baroni. Mimo swych tytułów reprezentowali przecież dwa całkowicie inne światy jeden z nich był dumnym inkwizytorem zwalczającym czarną magię panoszącą się po wyspie a drugi jak głosiły plotki był przywódcą organizacji zrzeszającej ludzi, którzy szczycili się niezbyt dobrym imieniem.
Gdy dano rozkaz do wymarszu podszedł do boku swej klaczy i wkładając nogę w strzemię wskoczył na jej grzbiet.
-Dalej mała.- szepnął do konia lekko przyciskając pięty do jego boków. Wzrokiem przebiegł wszystkich zebranych i stwierdził, że najmilej będzie mu się podróżowało w towarzystwie Władcy wampirów. Podjechał więc do zamaskowanego Gunsesa i przeczekawszy moment w którym wampir ganił młodzika rzekł
-Zbawienna pora nastała dla Ciebie i Twoich dzieci Gunsesie. Mam nadzieję, że Twe niezrównane umiejętności jako bezsprzecznego pana nocy uchronią i przestrzegą nas przed wszelkim złem czyhającym na nas w mroku.

Patty:
- I ja nie mam żadnych pytań - Powiedziłam, podchodząc do jednego z koni. Był to piękny, majestatyczny ogier gniadej maści. Poklepałam go lekko po karku, uśmiechając się lekko. Mimochodem rozejrzałam się po bokach i wskoczyłam zgrabnie na siodło. Jedna stopa pozostała w strzemieniu, druga była wolna. Tak, jak należało jeździć po damsku.

Mogul:
-Dobrze mistrzu Gunsesie. Pozwolisz że będę się trzymał blisko Ciebie.
Spojrzał się wymownym wzrokiem na Gordiana i wsiadł na konia chyba najmniejszego ze wszystkich.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej