Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemnice Starożytnych III- Klucz Śmierci i Księga Potępionych.
Hagmar:
Twarz Nirasa zbladła, on sam zaczął trząść się jak galareta.
-Nigdy plugawcu! Na święte oblicze Gabriela Angelosa! Nigdy! Z radością zgine wiedząc że dostąpię zbawienia!
Gunses:
Wampir zaśmiał się demonicznie. Z uśmiechem na rozwartych ustał patrzył kąśliwie na człowieka, który sperlony był potem
- Na nic Ci Twoja śmiałość i odwaga śmiertelniku. Mogłeś ocalić życie, zachować je, lecz stracić honor. Zachowałeś honor, więc stracisz życie... - to rzekły Gunses powolnym ruchem objął głowę człowieka swymi dłońmi. Przechylił ją zwalczając swą siłą daremny opór mięśni Maga. Rozszerzył usta jeszcze bardziej, odsłonił swe kły. Twarz Maga zbladłą niczym białe płótno. Gunses szybkim ruchem uderzył w tętnice. Ostre zęby przebiły skórę, tętnicę i dotarły do mięśni. Ciepła krew uderzyła Wampirowi do ust. Gunses zaczął ją spijać, a krew rozchodziła się ciepłem po przełyku. Dodawała energii. Wampir wykorzystując swe zdolności zaczął czytać krew...
Pamięć Krwi
Hagmar:
Gunses: Widzisz wyspę...opactwo...wielu ludzi...Twierdza w górach...Kontynent...Myrtana.
Gunses:
Gunses czuł jak Mag podryguje pod wpływem ubytku krwi. Krew z tętnicy szyjnej miast do mózgu płynęła do ust Wampira. Ciało powoli umierało, człowiek zaczął stygnąć. Gunses rozkoszował się pożywaną i energetyzującą substancją. Z zachwytem patrzył na obrazy, jakie widzi z każdym łykiem. Kiedy czuł, że człowiek umarł Gunses oderwał się od szyi. Krew wypływała mu na brodę, ściekała po szyi. Wampir wstał i wzrócił się do Aragorna
- Jego krew była chaotyczna. Pierwszy obraz to wyspa. Nie mogłem dokładnie zlokalizować jej miejsca, ani tego czy ją znam. Widocznie zbyt bardzo go wystraszyłem. Wyspa jak wyspa, otoczona wodą. Kolejnym sugestywnym obrazem było opactwo. Teraz bardzo rzadko można spotkać opactwa czy klasztory, a ten obraz dawał mi do myślenie, ze to właśnie opactwo. Swoją drogą, a wyspie Raanarów, obok Valfden jest stare opactwo. Następnie był tłum. Ciężko mi określić czy byli to wyznawcy, czy też niewolnicy, czy zwykli ludzie. Mag sam nie wiedział zbyt dużo i sądzę że za całą tą grupą stoi jeszcze wielu wielu lepiej poinformowanych i potężniejszych ludzi. Następnie widziałem monumentalne góry. Szczyty pokryte śniegiem i lodem zatopione w chmurach, niziny porośnięte lasem. I twierdzę. Dużą i solidną warownię pośród tych gór. Ostatnie dwa obrazy były bardzo do siebie zbliżone. Pierwszy to w zasadzie nic wielkiego. Zwykły krajobraz jednak przesłanie jak z sobą niósł było dla mnie oczywiste. Ten obraz to wyobrażenie kontynentu. Ostatni obraz składający się z mieszanki wspomnień, uczuć, emocji i obrazów. I była to Myrtana.
Gordian Morii:
-Gunsesie jak piłeś krew tego tam to nie nawinęło Ci się coś odnośnie tej księgi? Obarczona jest ona jakimś zaklęciem ochronnym a takich jest mnóstwo. Osobiście nie chce mi się spędzić całego dnia próbując otworzyć tę Księgę Potępionych...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej