Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tajemnice Starożytnych III- Klucz Śmierci i Księga Potępionych.

<< < (27/32) > >>

Szarleǰ:
Kruk rozglądnął się dokoła i dostrzegł dwójkę fanatyków idących w jego kierunku. Jako, że wychodził z założenia, iż najlepszą obroną jest atak lewą ręką wyciągnął sztylet, w prawej dzierżył miecz. Ruszył do ataku. Oboje zaatakowali równocześnie, jeden ciął na wysokości jego szyi drugi natomiast wyprowadził pchnięcie w brzuch. Peanut zgrabnym ruchem ominął ostrza obu broni. Widząc, że fanatyk próbuje znów uderzyć zrobił krok do tyłu i zaparował cios mieczem, wtykając przy tym sztylet w krtań drugiemu fanatykowi. Kruk odskoczył zgrabnie w bok i zaatakował. Fanatyk okazał się jednak dobrym wojownikiem. zaparował cios mieczem, po czym kopnął Peanuta w brzuch, a kiedy ten ugiął się próbując złapać oddech co w tej chwili wydawało się niemożliwe przeciwnik uderzył kolanem w twarz Kruka. Zamiast w nos trafił jednak w czoło, gdyż Peanut w ostatniej chwili zdążył zrobić krok do tyłu, przynajmniej taki na jaki mógł sobie w tej chwili pozwolić. Zamąciło mu się w głowie, jednak utrzymał równowagę i nie upadł na ziemię. Podniósł wzrok. Sekciarz podjął próbę podzielenia głowy kruka na dwie równe części uderzając od góry, jednak Kruk odsunął się i wbił Fanatykowi sztylet w brzuch, a potem jeszcze raz, a na zakończenie, aby się upewnić by nie wstanie oddzielił mieczem jego głowę od reszty ciała. Walka była krwawa. Peanut wspiął się na dach jednego z drewnianych domków i dobył łuku. Strzały dosięgnęły trzech Członków Zgromadzenia kładąc ich trupem na ziemie. Jednego strzałą trafiła w ramię czyniąc go niezdolnym do walki. Nagle coś przyszło mu do głowy. Odrzucił łuk i zza pasa wyciągnął runę. Trzymał ją mocno w lewej ręce i bez zastanowienia krzyknął:
- Eloshru
W prawej ręce utworzył się wodny pocisk. Fanatyk, który przed chwilą pędził na niego z mieczem teraz przez chwilę się zawahał. Kruk uśmiechnął się do siebie i cisnął czarem we wroga. Ugodzony prosto w głowę odleciał na metr i padł na ziemię nieprzytomny.

12/55 Członków Zgromaczenia
1 Rannych Członków Zgromadzenia
1 Nieprzytomny Członek Zgromadzenia
1/1 Kapłan Niras

Hagmar:
Elf ponownie nałożył strzałę na cięciwę, wypuszczał jedną za drugą, w stronę wroga ponownie poleciał grad pocisków, wrogowie padali jeden po drugim, jedynie dwóch jeszcze żywych zdążyło się poddać, chwilę potem nastąpiła cisza szczęk oręża ustąpił szumowi wiatru...
-Mmmiejcie litość! Krzyczeli padając na kolana.


0/55 Członków Zgromadzenia
5 nieprzytomnych Członków Zgromadzenia
1/1 Kapłan Niras
2 Rannych Członków Zgromadzenia

Szarleǰ:
Krew była wszędzie dokoła, na ziemi, na namiotach, domach. Nawet na każdym, kto był w zasięgu wzroku. Peanut również był cały we krwi. Nie zwracał na to uwagi. Rozglądnął się dokoła w poszukiwaniu wroga zdolnego do walki, jednak po chwili zorientował się, że to już koniec. Zapiekła go ręka. Jego lewica była przecięta praktycznie przez całą swoją długość od ramienia aż do dłoni. Poprzedni przeciwnik zdążył ciąć go mieczem, szczęściem nie uderzył ani mocno ani głęboko. Niby nie groźna rana a jednak bolało. Podszedł do reszty zgromadzonej przy kliku fanatykach którzy ostali się żywi i rzucili broń. Jeńcy byli zrospaczeni. Zainteresowany rozwojem sytuacji stanął z boku i obserwował. Sprawdził czy nic nie zgubił. Miecz, sztylet i łuk był na swoim miejscu. Strzał również nie brakowało. Reszta towarzyszy również powoli się zbierała.

Hagmar:
Najemnicy zebrali wszystkich jeńców na środku obozu, jedynie ośmiu sekciarzy ocalało z rzezi, ale  najcenniejszą zdobyczą dla Aragorna był mag, potencjalne źródło wiedzy o Zgromadzeniu.
Gordianie, przyprowadź mi tego maga.

Szarleǰ:
Kruk w oddali dostrzeł duży namiot. Postanowił wejść do środka. Po chwili znalazł się przed wejściem. Nie zastanawiając się długo zrobił jak pomyślał. Wnętrze było dość ładnie udekorowane różnego rodzaju czaszkami i innymi częściami szkieletu nie tylko ludzkiego. Na stole ustawionym pośrodku "pomieszczenia" leżała czarna i gruba księga. Gdy się do niej zbliżył poczuł, że bije od niej jakaś dziwna i potężna moc. Postanowił, że poczeka na kogoś bardziej kompetentnego w sprawach magii niż on i nie będzie jej nawet dotykał. Peanut rozglądnął się leniwie. Przy lewej "ścianie" namiotu stał dość duży kufer zamknięty na kłódkę, przy prawej zaś mniejszy stolik z porozrzucanymi w nieładzie mapami i innymi tego typu dokumentami. Nie widząc czegokolwiek, co mogłoby mu się przydać postanowił wyjść z namiotu i zawołać Aragorna i Gordiana, tym bardziej, że nie znał się jeszcze na otwieraniu zamków. Gdy wrócił do towarzyszy próbujących chyba rozmawiać z jeńcami podszedł do Aragorna, złapał go za ramię i rzekł:
- Szefie... - Wskazał palcem na namiot w którego wnętrzu był jeszcze przed chwilą. - Tam jest chyba to czego szukamy. Dodał, mając na myśli niepokojącą księgę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej