Tereny Valfden > Dział Wypraw
Początek Przygody - Revert i Vigo
Grison:
Uczestnicy: Revert, Vigo.
Respev stał przed budynkiem straży czekając na umówione osoby...
Revert powolnym krokiem zbliżał się do instruktora, który spoglądał na niego już z daleka poznając w nim osobę, z którą miał się spotkać.
- Witam ponownie - rzekł Mag. - Jak mniemam czekamy na jeszcze kogoś?
Statystyki ekwipunku:
Broń 1:
Brak
Broń 2:
Brak
Broń 3:
Brak
Broń 4:
Brak
Odzienie:
Nazwa odzienia: Kubrak wędrowca
Rodzaj: brak
Typ: strój
Wytrzymałość: 1
Opis: Uszyty z 100 kawałków lnianego płótna.
Wymagania: brak
Pas:
Sakiewka: 100 sztuk złota
Statystyki postaci:
Specjalizacje:
Umiejętności nabywane:
Umiejętności rasowe:
* Potencjał magiczny
* Potencjał chemiczny
* Ciało z gliny
* Ulubieniec bogów
* Bystry umysł
Magia:
- Naurangol [Całość]
- Lindangol [Całość]
Gordian Morii:
-Tak Revercie.- rzekł Respev podnosząc wzrok na maga. -Chociaż w sumie nie musisz na nikogo czekać. Twoje zadanie i tak będzie nieco inne. Na starym cmentarzu niedaleko Atusel podobno coś zaczęło straszyć. Mógłbyś tam z łaski swej się wybrać i rzucić okiem na to. Jak będziesz wiedział co i jak spróbuj rozwiązać problem no chyba, że się nie da. Wtedy wrócisz do mnie i zdasz relację.
-Jeśli chcesz jakąś broń to mogę Ci coś wypożyczyć na czas trwania zadania.- dodał po chwili przegryzając co chwilę jabłko, które przyniosła mu kiedyś Patty.
Grison:
- Stary cmentarz, straszydła, piszczące w trwodze wieśniaczki. Może być. Już się bałem, że będę ganiał za kretoszczurami po chłopich polach, bo jeden z drugim boją się widły z gnoju wyciągnąć i kilka razy machnąć - powiedział ze zmęczeniem na twarzy Revert. - Ruszam niezwłocznie, a broni mi nie potrzeba - mówiąc to udał się w kierunku cmentarza.
Gordian Morii:
Ruszyłeś w kierunku bram miasta budzącego się do życia. Nie spiesząc się szczególnie przyglądałeś się życiu mieszczan tego młodego jeszcze miasta. Główna ulica wiodąca od bram do rynku była bardzo dobrze utrzymana, liczne posterunki straży i same jej patrole czuwały nad bezpieczeństwem. Wiele sklepów i zakładów rzemieślniczych zachęcały przechodniów do wstąpienia w ich progi i pozostawienia części majątku za któryś z towarów.
Doszedłeś do bramy i upewniwszy się w którą stronę należy iść ruszyłeś na cmentarz znajdujący się na niewielkim wzniesieniu niecałe pół kilometra od Ciebie.
Grison:
Revert mijał nielicznych przechodniów. Ich liczba systematycznie zmniejszała się wraz ze zbliżaniem się do cmentarza.
- Ciekawe co takiego jest na tym cmentarzu. Duchy? Jak zawsze ich pełno. Bandyci i drobne rzezimieszki, którym zależy na utrzymaniu kryjówki w tajemnicy? Tych jest jeszcze więcej. A może ktoś robił sobie żarty? Tych z kolei jest za mało - zastanawiał się w myślach Revert. Mag doszedł już niemalże do bram cmentarzyska...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej