Tereny Valfden > Dział Wypraw
Początek przygody II
Vermont:
- Trzymaj się i wracaj prędko- rzucił do masatschusetsa. Następnie wypatrzył wilka, i cisnął w niego z całej siły- kamieniem który leżał w pobliżu
masatschusets:
-Udało mi się - mruknął pod nosem Masatschusets podnosząc antałek. Ciężko oddychając, skierował się w stronę powrotną. Był z siebie bardzo dumny, szedł z podniesionym czołem co jakiś czas spoglądając jak Vermont radzi sobie z wilkiem. Odwrócił się jeszcze w stronę towarzysza i krzyknął:
-Dasz radę!
Po czym zniknął za drzewami...
Gordian Morii:
--- Cytat: Vermont w 28 Październik 2010, 21:48:56 ---- Trzymaj się i wracaj prędko- rzucił do masatschusetsa. Następnie wypatrzył wilka, i cisnął w niego z całej siły- kamieniem który leżał w pobliżu
--- Koniec cytatu ---
Wilk oberwał w głowę lecz szybko otrząsając się ruszył na Ciebie.
--- Cytat: masatschusets w 28 Październik 2010, 21:55:19 ----Udało mi się - mruknął pod nosem Masatschusets podnosząc antałek. Ciężko oddychając, skierował się w stronę powrotną. Był z siebie bardzo dumny, szedł z podniesionym czołem co jakiś czas spoglądając jak Vermont radzi sobie z wilkiem. Odwrócił się jeszcze w stronę towarzysza i krzyknął:
-Dasz radę!
Po czym zniknął za drzewami...
--- Koniec cytatu ---
Powoli zbliżałeś się do miasta.
masatschusets:
W oddali Masatschusets dostrzegał zarysy budynków. Był podekscytowany, ale również bardzo zmęczony. Przeszedł już spory kawałek drogi, a antałek do lekkich nie należał. Starał się jednak zapomnieć o bólu, uskrzydlała go myśl, że już za niedługo będzie na miejscu. Przyspieszył kroku i z lekkim uśmiechem na twarzy nucił pod nosem jakąś melodię. Rozglądał się wokół podziwiając piękno przyrody. Czuł się naprawdę szczęśliwy.
Vermont:
Wilk wydawał się rozwścieczony do potęgi. Jego ataki były długą serią uników Vermonta, do czasu, w którym wytrącił mu broń z jego mocniejszej lewej ręki. Vermont przekozłował do miejsca, w którym leżał miecz, łapiąc kamień w lewą ręke, a miecz w prawą. Spokojnym wzrokiem wpatrywał się w niebieskie oczy wilka, trzymając wysunięty miecz skierowany prosto na bestie. Po chwili z wielkim rozmachem kamień trzasnął, idealnie w czaszke wilka. Oszołomione zwierzę, padło na bok, a skupiony bohater nie tracąć czasu wpakował mu miecz w brzuch. Skrzyneczka leżała w krzakach. Wyciągnął ją, a gdy chciał już wracać, coś go tknęło. Blisko niego leżały martwe wilki, więc nie mógł zostawić ich na zmarnowanie. Nie miał jak wziąć mięsa, ale powyciągał ich kły, a korzystająć z pożyczonego miecza, pościągał też skóry. Teraz nie miał już tu czego szukać, udał się w kierunku miasta.
-szkoda, że będe musiał oddawać ten miecz- pomyślał- - co prawda wolał bym coś lżejszego, ale miecz to wspaniała rzecz, o której zdążyłem zapomnieć
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej