Tereny Valfden > Dział Wypraw

Początek przygody II

<< < (5/9) > >>

masatschusets:
Masatschusets spostrzegwszy się, że kompani już wracają z łupem, żwawym krokiem do nich dołączył.

Vermont:
Wachał się chwile, czy wogóle coś odpowiedzieć, ale tchnięty możliwością znalezienia sojusznika, odpowiedział
-Wiesz, nie mam miejsca które mógłbym nazwać domem, żyłem ciągle gdzie indziej, ponieważ trudniłem się jako najemnik. Dopóki nie straciłem jedynego przyjaciela, pracowaliśmy jako ochroniarze w wiosce Witburg, nie mogłeś o niej słyszeć, to dziura zabita dechami. Kiedy poległ mój kompan rzadko wracałem do Witburgu, a jedyne co mi zostało po Paredsonie to ten łuk. Niestety uszkodzony. Ten łuk to jedyna rzecz, którą zabrałem tutaj ze sobą.
-Po tych słowach wyjął ostrożnie spod płaszcza, łuk owinięty w kawałek starego płótna

Mantos:
Elf rozwinął płótno i dokładnie obejrzał łuk
- Wcale niezły łuk, co prawda cięciwa wygląda jakby miała pęknąć, a łożysko też nie jest w najlepszym stanie. Może w Atusel, albo na placu targowym znajdzie się ktoś kto dałby radę go naprawić...

Vermont:
- Dzięki za rade Po chwili dodał: - Przyspieszmy troche tempa, chciałbym już być na miejscu

Mantos:
- Oczywiście, jesteśmy już blisko

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej