Tereny Valfden > Dział Wypraw
Początek przygody II
masatschusets:
Masatschusets spostrzegwszy się, że kompani już wracają z łupem, żwawym krokiem do nich dołączył.
Vermont:
Wachał się chwile, czy wogóle coś odpowiedzieć, ale tchnięty możliwością znalezienia sojusznika, odpowiedział
-Wiesz, nie mam miejsca które mógłbym nazwać domem, żyłem ciągle gdzie indziej, ponieważ trudniłem się jako najemnik. Dopóki nie straciłem jedynego przyjaciela, pracowaliśmy jako ochroniarze w wiosce Witburg, nie mogłeś o niej słyszeć, to dziura zabita dechami. Kiedy poległ mój kompan rzadko wracałem do Witburgu, a jedyne co mi zostało po Paredsonie to ten łuk. Niestety uszkodzony. Ten łuk to jedyna rzecz, którą zabrałem tutaj ze sobą.
-Po tych słowach wyjął ostrożnie spod płaszcza, łuk owinięty w kawałek starego płótna
Mantos:
Elf rozwinął płótno i dokładnie obejrzał łuk
- Wcale niezły łuk, co prawda cięciwa wygląda jakby miała pęknąć, a łożysko też nie jest w najlepszym stanie. Może w Atusel, albo na placu targowym znajdzie się ktoś kto dałby radę go naprawić...
Vermont:
- Dzięki za rade Po chwili dodał: - Przyspieszmy troche tempa, chciałbym już być na miejscu
Mantos:
- Oczywiście, jesteśmy już blisko
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej