Królestwo Valfden > Atusel
Respev [NPC] (zadanie szkoleniowe)
Isentor:
- No dalej dzieciaki ruszać się! Jak stoisz jeden z drugim! - krzyczał ktoś na całe gardło gdy zbliżałeś się do posterunku straży miejskiej. - Cholera jasna kto was do czorta uczył maszerować! Wyglądacie jak łamagi! - krzyki nasilały się tym bardziej im bliżej się znajdowałeś. Na niewielkim placu stało kilku rekrutów w przyniszczonych skórzanych pancerzach wpatrujących się w postawnego wojownika odzianego w piękny płytowy pancerz, rycerz zapewne był dowódcą. Dostrzegając Cię pokręcił głową z politowaniem i żołnierskim krokiem podszedł do Ciebie.
- Następny młodziak tak? - zapytał krzywiąc się. - No pewnie. Przejdźmy do konkretów. Jestem Respev i jestem tu po to aby trzymać pieczę nad podstawowym przeszkoleniem wojskowym każdego nowego obywatela. Przychodząc tu miałeś już zapewne jakąś styczność z orężem a jak nie to za chwilę będziesz ją miał. - rzekł mierząc Cię wzrokiem.
- Słuchaj sprawa jest prosta. Dostaniesz zlecenie, które będziesz miał wykonać w miarę sprawnie powiesz mi tylko jakim rodzajem oręża się posługujesz a ja wymyślę coś czym będziesz mógł się zająć.
- Aha o sprzęt nie musisz się martwić. Na czas szkolenia otrzymasz odpowiedni oręż.
Nazwa wyprawy: zadanie szkoleniowe [nick]
Prowadzący wyprawę: Patricia de Drake
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: 50% znajomości technik walki dowolną bronią
Uczestnicy wyprawy: [twój nick]
Wymagania:
- Znajomość podstawowych technik walki dowolnym orężem.
- Zadanie u tego NPC możesz wykonać tylko raz.
- Chcąc pobrać zadanie zobowiązany jesteś zapisać się w tym temacie.
- Zadania pobierać możesz codziennie.
Gestath.:
Gestath wszedł do sali szkoleniowej gdzie przebywają wszyscy nowi rekruci mówiąc do Respeva ,jestem zainteresowany twoim pierwszym zadaniem
Dragosani:
--- Cytat: Gestath. w 25 Sierpień 2015, 01:02:41 ---Gestath wszedł do sali szkoleniowej gdzie przebywają wszyscy nowi rekruci mówiąc do Respeva ,jestem zainteresowany twoim pierwszym zadaniem
--- Koniec cytatu ---
- Zapraszam. - Respev pokazał dłonią, aby ochotnik poszedł za nim.
Nazwa wyprawy: Zadanie szkoleniowe [twój nick]
Prowadzący wyprawę: Dragosani
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: 50% znajomości technik walki dowolną bronią
Uczestnicy wyprawy: [twój nick]
Jean:
Jean przechadzał się tędy. Lubił spacery, szczególnie po rejonach, których jeszcze nie poznał. Tak było w tym przypadku. Chciał koniecznie zwiedzić ten kąt i zobaczyć co się tu dzieje, a działo się sporo. Jeden rekrut za drugim, noga w nogę, maszerowali słuchając swego mentora. Mężczyzna przyglądał się im na uboczu, nie chciał przeszkadzać, ale mimo to podszedł do niego belfer i zaczął coś prawić o szkoleniach, broniach i temu podobnych. Jean zrobił wielkie oczy, bo kompletnie nie wiedział czego ten człowiek oczekuje.
- Przepraszam, - Rozejrzał się dookoła. - nie pomylił mnie pan z kimś?
Najwyraźniej nie pomylił.
- A więc tak... Jakby to powiedzieć... Ja nie walczę. Jestem pisarzem, kronikarzem, skrybą, czasem prawnikiem, ale nie żołnierzem. Dzisiaj rano pierwszy raz trzymałem miecz w dłoni i teraz tylko tędy przechodzę. Nie chciałem się nigdzie zapisywać. To nieporozumienie.
Przyznać musiał, że czuł się bardzo zakłopotany. Nie spodziewał się takiej sytuacji i nie wiedział jak ma się w niej zachować. Liczył, że ten człowiek, imieniem Respev, zwyczajnie przeprosi, odwróci się i będzie kontynuował swoje obowiązki. Ostatecznie to może i wyszedłby z tego ciekawy wpis do dziennika, ale niekoniecznie musi to być dzisiejszy wpis.
Dragosani:
--- Cytat: Jean w 20 Wrzesień 2015, 19:17:57 ---Jean przechadzał się tędy. Lubił spacery, szczególnie po rejonach, których jeszcze nie poznał. Tak było w tym przypadku. Chciał koniecznie zwiedzić ten kąt i zobaczyć co się tu dzieje, a działo się sporo. Jeden rekrut za drugim, noga w nogę, maszerowali słuchając swego mentora. Mężczyzna przyglądał się im na uboczu, nie chciał przeszkadzać, ale mimo to podszedł do niego belfer i zaczął coś prawić o szkoleniach, broniach i temu podobnych. Jean zrobił wielkie oczy, bo kompletnie nie wiedział czego ten człowiek oczekuje.
- Przepraszam, - Rozejrzał się dookoła. - nie pomylił mnie pan z kimś?
Najwyraźniej nie pomylił.
- A więc tak... Jakby to powiedzieć... Ja nie walczę. Jestem pisarzem, kronikarzem, skrybą, czasem prawnikiem, ale nie żołnierzem. Dzisiaj rano pierwszy raz trzymałem miecz w dłoni i teraz tylko tędy przechodzę. Nie chciałem się nigdzie zapisywać. To nieporozumienie.
Przyznać musiał, że czuł się bardzo zakłopotany. Nie spodziewał się takiej sytuacji i nie wiedział jak ma się w niej zachować. Liczył, że ten człowiek, imieniem Respev, zwyczajnie przeprosi, odwróci się i będzie kontynuował swoje obowiązki. Ostatecznie to może i wyszedłby z tego ciekawy wpis do dziennika, ale niekoniecznie musi to być dzisiejszy wpis.
--- Koniec cytatu ---
- Pisarczyk czy nie, trochę treningu nigdy nie zaszkodzi. Przynajmniej będziesz potrafił obronić się przed zbirem w ciemnej uliczce! - Respev pokazał dłonią, aby niezbyt ochoczy ochotnik poszedł za nim.
Nazwa wyprawy: Zadanie szkoleniowe [twój nick]
Prowadzący wyprawę: Dragosani
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: 50% znajomości technik walki dowolną bronią
Uczestnicy wyprawy: [twój nick]
Jean:
- A... Ale! - Respev najwyraźniej nie chciał słyszeć żadnego "ale". Wydawał się być pewnym, że Jean pójdzie za nim, lecz ten stał w miejscu zdezorientowany. Kurde, dziwni są ci ludzie... - pomyślał - Lecz w sumie, to co mi szkodzi? Najwyżej się zmyję. Nikt tam nie będzie mnie przetrzymywał, a może wyjść z tego ciekawa historia. A co mi tam!
Po dłuższej chwili wahania mężczyzna ruszył za belfrem. Truchtem, by dorównać mu kroku. Niezbyt czuł się na siłach, aby przechodzić, drugie już dzisiaj, szkolenie czy gdzie tam ten facet go prowadzi. Pisarz nie należał do najbardziej sprawnych i poranna nauka posługiwania się mieczem była dla niego wystarczającą dawką wysiłku jak na jeden dzień. Nie wiedział jak podoła kolejnemu wyzwaniu, ale wiedział, że jutro nie będzie mógł podnieść się z łóżka.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej