Królestwo Valfden > Atusel
Respev [NPC] (zadanie szkoleniowe)
Isentor:
- No dalej dzieciaki ruszać się! Jak stoisz jeden z drugim! - krzyczał ktoś na całe gardło gdy zbliżałeś się do posterunku straży miejskiej. - Cholera jasna kto was do czorta uczył maszerować! Wyglądacie jak łamagi! - krzyki nasilały się tym bardziej im bliżej się znajdowałeś. Na niewielkim placu stało kilku rekrutów w przyniszczonych skórzanych pancerzach wpatrujących się w postawnego wojownika odzianego w piękny płytowy pancerz, rycerz zapewne był dowódcą. Dostrzegając Cię pokręcił głową z politowaniem i żołnierskim krokiem podszedł do Ciebie.
- Następny młodziak tak? - zapytał krzywiąc się. - No pewnie. Przejdźmy do konkretów. Jestem Respev i jestem tu po to aby trzymać pieczę nad podstawowym przeszkoleniem wojskowym każdego nowego obywatela. Przychodząc tu miałeś już zapewne jakąś styczność z orężem a jak nie to za chwilę będziesz ją miał. - rzekł mierząc Cię wzrokiem.
- Słuchaj sprawa jest prosta. Dostaniesz zlecenie, które będziesz miał wykonać w miarę sprawnie powiesz mi tylko jakim rodzajem oręża się posługujesz a ja wymyślę coś czym będziesz mógł się zająć.
- Aha o sprzęt nie musisz się martwić. Na czas szkolenia otrzymasz odpowiedni oręż.
Nazwa wyprawy: zadanie szkoleniowe [nick]
Prowadzący wyprawę: Patricia de Drake
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: 50% znajomości technik walki dowolną bronią
Uczestnicy wyprawy: [twój nick]
Wymagania:
- Znajomość podstawowych technik walki dowolnym orężem.
- Zadanie u tego NPC możesz wykonać tylko raz.
- Chcąc pobrać zadanie zobowiązany jesteś zapisać się w tym temacie.
- Zadania pobierać możesz codziennie.
Patty:
--- Cytat: Faye w 11 Sierpień 2014, 15:49:45 ---Faye była oburzona faktem, że odgórnie ustalono dla niej obowiązek wypełnienia jakiegoś zadania nim zostanie prawowitym obywatelem. Jak ktokolwiek śmiał decydować o tym, co ma robić? To było nie do pomyślenia. Sfrustrowana i wzburzona kroczyła pośpiesznie ulicami brudnego portowego miasta. To miejsce ją przerażało. Było zakątkiem degeneratów. Zza rogów wyglądały zbereźne mordy parszywych pijusów i nieprzyzwoicie śmiałych majtków, którzy ledwo zeszli z pokładu. Od strony portu dobiegał paraliżująco ohydny zapach ryb. To miasto było jak zwłoki. ÂŻycie zawdzięczało tylko żerującym na nim licznie muchom i podobnie odpychającym insektom. Silnie zaciśnięte, blade wargi nie zdradzały żadnej emocji poza jedną - pogardą. Nie tylko to wyróżniało Faye idącą brukowanymi ulicami. W jej kroku nie było nawet grama przypadku czy niepewności, całość tak mocno emanowała dostojnością, że można było odnieść wrażenie, iż sama królowa postanowiła zaszczycić niewdzięcznych prostaczków swoją niezapowiedzianą wizytą. Faye nie zwracała uwagi na mijanych przez nią ludzi. Powstrzymywała wstręt, myśląc tylko o tym, jak najszybciej dostać się do niejakiego Respeva. Wkrótce dobiegł ją odgłos instruowanych przez starszego stopniem wojaka żołdaków. Tam musiał znajdować się jej cel. Przeciskając, a raczej prześlizgując się przez tłum, unikając kontaktu z ciałami innych ludzi, jakby bała się jakiejś wyniszczającej choroby zakaźnej, dotarła do doświadczonego żołnierza.
- Respev, tak? - powiedziała obojętnym głosem. - Masz dla mnie zadanie - nie było to pytanie, raczej stwierdzenie faktu. Faye zdecydowała, że w interakcji z tą tłuszczą ograniczy się jedynie do najprostszych funkcji komunikacyjnych. Z frustracji drżała lekko na całym ciele.
--- Koniec cytatu ---
- Zapraszam.
Croy:
Przybywszy do Atusel, portowego miasta, Croy zdecydował się ruszyć na spotkanie z Respevem. Jak zrozumiał, miał on dla niego jakieś zadnie. Cóż, pomyślał, może trochę grosza wpadnie do kieszeni. Będzie na piwo.
Dotarł na miejsce i zmierzył swoim świdrującym wzrokiem rycerza. No, no. Budzi autorytet.
-Słyszałem, że masz dla mnie jakieś zajęcie.
Patty:
--- Cytat: Croy w 24 Sierpień 2014, 22:55:18 ---Przybywszy do Atusel, portowego miasta, Croy zdecydował się ruszyć na spotkanie z Respevem. Jak zrozumiał, miał on dla niego jakieś zadnie. Cóż, pomyślał, może trochę grosza wpadnie do kieszeni. Będzie na piwo.
Dotarł na miejsce i zmierzył swoim świdrującym wzrokiem rycerza. No, no. Budzi autorytet.
-Słyszałem, że masz dla mnie jakieś zajęcie.
--- Koniec cytatu ---
- Zapraszam.
Wincent:
Był już tak cholernie znudzony, że postanowił wykonać jakieś zadanie dla tego miasta. Szybkim krokiem wszedł na plac, stanął przed Respep... nie.... Resped? Aaa, no tak Respev.... Przyjacielu, nie ma jakiejś robótki w tym mieście, dla wprawionego w boju krasnoluda?.
Zacisnął pięść na rękojeści swojego wyrobu broni-podobnego i zacisnął zęby Jak za dawnych lat... Dopiero po chwili zdał sobie sprawę jak żałośnie musiał wyglądać, w końcu nie był już żołnierzem, wyglądał bardziej jak żebrak w tych ciuszkach, z tym czymś w ręku. No, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.
Patty:
--- Cytat: Wincent w 03 Wrzesień 2014, 23:00:54 ---Był już tak cholernie znudzony, że postanowił wykonać jakieś zadanie dla tego miasta. Szybkim krokiem wszedł na plac, stanął przed Respep... nie.... Resped? Aaa, no tak Respev.... Przyjacielu, nie ma jakiejś robótki w tym mieście, dla wprawionego w boju krasnoluda?.
Zacisnął pięść na rękojeści swojego wyrobu broni-podobnego i zacisnął zęby Jak za dawnych lat... Dopiero po chwili zdał sobie sprawę jak żałośnie musiał wyglądać, w końcu nie był już żołnierzem, wyglądał bardziej jak żebrak w tych ciuszkach, z tym czymś w ręku. No, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.
--- Koniec cytatu ---
- Zapraszam.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej