Forumowy system RPG "Marant" > Dracoński teleport
Zapisz się do gry Marant
Ireth:
DOBRA ZOBACZYMY CO PO DRUGIEJ STRONIE - POWIEDZIAÂŁA IVY
Przyjęta
momo:
Drzwi powoli otworzyły się i do karczmy powoli wtoczył się elf. Kilka głów zwróciło się w jego kierunku. Był przystojny... Przynajmniej gdyby jego twarz skontrastować z odzieniem które miał na sobie. Płaszcz który nosił przypominał bardziej szmatę którą karczmarz doprowadzał do porządku zarzyganą podłogę, niźli część czyjejkolwiek garderoby. Pustym wzrokiem ogarnął pomieszczenie, by nieopodal wejścia dostrzec pusty stolik ogarnięty mrokiem. Oliwa w oświetlającej go niegdyś lampie już dawno się ulotniła, zupełnie jak wola walki elfa który zdezorientowany stał w wejściu do karczmy, zastanawiając się co go spotka gdy przekroczy jej próg. Nagle pewnym krokiem ruszył ku upatrzonemu miejscu. Niby zwykły klient karczmy, usiadł w zaciemnionym zakątku, poczuł na sobie spojrzenie jednego z klientów siedzących nieopodal. Gość wyglądem przypominał zwykłego wieśniaka, elf jednak nie mógł znieść tego, że ktoś patrzy na niego w ten sposób. Rzucił jegomościowi spojrzenie pełne gniewu. Ten odwrócił nagle wzrok, po czym upił kilka łyków piwa i wrócił do wpatrywania się w dziewki krzątające się po gospodzie. Elf oddał się zadumie. Oczy jego koił półmrok który go otaczał, uszy zaś typowy panujący w karczmach gwar, którego już dawno nie było mu dane usłyszeć. Momo, tak mu było na imię, delektował się tą chwilą którą spędzał wśród istot wielu różnych ras, potrafiących siedzieć w ciasnej karczmie nie szukając między sobą zwady, pomimo różnic, jakie ich dzieliły. Nie spodziewał się, że będzie mógł jeszcze kiedyś odwiedzić tak wspaniałe miejsce.
Z zadumy wyrwał go donośny głos, głos mężczyzny. Z początku wprawiło go to w złość, jednak im dłużej wsłuchiwał się w jego słowa, tym bardziej przenosił się w krainę marzeń, której odpowiednikiem była ta opisywana przez głośnego faceta stojącego pośrodku sali. Właśnie tego teraz potrzebował. Miejsca do którego może uciec, gdzie nie będzie zemsty, z którego nie ma powrotu...
Nadzieja która przed momentem powróciła, zgasła niczym płomień na świecy zdmuchnięty przez wiatr. Powoli już godził się z tym, że to kolejna historyjka opowiadana przez bardów pragnących datków łatwowiernych i rozmarzonych, bo pijanych już bywalców karczmy. Wtem do środka wpadł młodzik, wykrzykując coś o portalu który może przenieść do ziemi obiecanej. Część osób przebywających w karczmie poderwało i natychmiast ruszyło do teleportu. Elf był jednym z nich. To była jego jedyna szansa na ucieczkę. Bez wahania wkroczył w portal...
Przyjęty
Adaś:
Od stolika wstał niski mężczyzna, z długą brodą, co zdradzało że jest krasnoludem. Widać było po jego ruchach że jest już mocno wstawiony. Poszedł w kierunku telepotu, tuż przed nim odwrócił się w stronę kompanów i powiedział:
-Tak się wasza psiamać, to robi!- splunoł i ruszył przed siebie.
Przyjęty
Axel Ontero:
Do karczmy wszedł niski elf z długimi jasnymi włosami wszyscy się na niego dziwnie patrzyli ale on miał tylko jeden cel: przejść przez teleport w głowie chodziła mu tylko jedna myśl: "Może tam znajdę lepsze miejsce dla siebie"- więc bez zastanowienia przeszedł przez teleport
Przyjęty
Reptile:
Skryty pod szarym płaszczem wędrowiec szedł w stronę portalu.- Nic mnie tu nie trzyma.- Pomyślał - Tam może być tylko gorzej.... Ale.... Ch*j z tym! - I przekroczył wrota wiodące ku nieznanym światom.....
Przyjęty
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej