Forumowy system RPG "Marant" > Dracoński teleport

Zapisz się do gry Marant

<< < (61/127) > >>

Elrond Ñoldor:

--- Cytat: Armin w 28 Grudzień 2014, 17:04:44 ---Ciemność. Krzyki ustały, bitewny kurz opadł, krew wsiąknęła w piach. Przecieram oczy i najpierw widzę niewyraźnie leżące sylwetki ludzi, potem odzyskuję sprawność widzenia, podnoszę się z ziemi, a przede mną rozpościera się obraz minionej walki. Teraz już dokładnie widzę krew na ciałach moich pobratymców, poranione członki, niektórych przykrył już piach wiejący znad pustyni. Na horyzoncie nagle spostrzegam konnych krzyczących coś do siebie, uzbrojonych i jak gdyby sprawdzających dokładnie teren. Wśród poległych szukam swego miecza. Znajduję go i w jednym momencie zrywam się i zaczynam biec.
Biegnij. Biegnij. Dasz radę. Biegnij. Byle dotrzeć za skały...
Mężczyźni ścigają mnie jeszcze paręset metrów przez wydmy. Nie nadrabiają na szczęście dzielącej nas odległości. Potykam się, upadam, grzęznę w gorącym piachu. Biegnę dalej. Płuca mi płoną od wdzierającego się do nich kurzu. Byłam od nich szybsza.
Znalazłam cień w jaskini. To miejsce jednak nie jest dla mnie bezpieczne. Ruszę o zmroku, kierując się znakami na niebie.


Długa podróż przez pustynie, skały, pola usłane żwirem odebrała mi siły. Mam spierzchnięte usta, wysuszoną skórę i jedyne o czym marzę to kubek wody, czy proszę o zbyt wiele? Zaczynam mieć majaki.
Budzę się dopiero w karczmie pełnej ciemnoskórych mężczyzn. Nikt jednak nie zajmuje się mną. Obok stoi tylko woda do picia, a wszyscy zgromadzili się wokół starca, mówiącego po cichu. Stąd nie słyszę o czym rozprawia. Wypijam całą wodę od razu; to i tak mało ale nie jestem już wyczerpana, odzyskałam część sił i zaraz ruszę dalej. Wstaję z niewygodnego posłania i podchodzę do grupki ludzi słuchających opowieści.

Nie pytam się nikogo o pozwolenie. Sprawdzam jedynie czy mam przy sobie medalion od babci i wchodzę w portal.

--- Koniec cytatu ---

Zostałeś przyjęty do gry, zaś po przejściu przez portal twoim oczom ukazała się polana i mieniący się w oddali obraz miasta Efehidonu.

Dwalin aep Durin:
Dwalin siedział przy stoliku stojącym obok drzwi wyjściowych. Pijąc piwo i rozmyślając o tym co teraz ze sobą począć. - co teraz mam ze sobą zrobić?, moi kumple nie żyją. Kiedy posłaniec głoszący o portalu skończył przemowę, Dwalin zaczął myśleć. Po chwili udał się do teleportu. Kiedy już do niego podszedł, westchnął i wkroczył w portal prowadzący do nowej krainy.

Elrond Ñoldor:

--- Cytat: Dwalin Durin w 31 Grudzień 2014, 14:24:04 ---Dwalin siedział przy stoliku stojącym obok drzwi wyjściowych. Pijąc piwo i rozmyślając o tym co teraz ze sobą począć. - co teraz mam ze sobą zrobić?, moi kumple nie żyją. Kiedy posłaniec głoszący o portalu skończył przemowę, Dwalin zaczął myśleć. Po chwili udał się do teleportu. Kiedy już do niego podszedł, westchnął i wkroczył w portal prowadzący do nowej krainy.

--- Koniec cytatu ---

Zostałeś przyjęty do gry, zaś po przejściu przez portal twoim oczom ukazała się polana i mieniący się w oddali obraz miasta Efehidonu.

Creed Canue:
Creed siedział przy kuflu piwa, kiedy usłyszał opowieść o wyspie Valfden. Przemyślałeś sobie całe swoje życie i to co w nim zrobiłeś. Miałeś już tego dość. Słysząc że można się tam dostać przez portal wypadłeś od stolika jak poparzony wylewając przy tym piwo.

- Może tam będe miał lepsze życie - powiedziałeś sam do siebie po czym wszedłeś do portalu.

Elrond Ñoldor:

--- Cytat: Creed w 31 Grudzień 2014, 18:53:39 ---Creed siedział przy kuflu piwa, kiedy usłyszał opowieść o wyspie Valfden. Przemyślałeś sobie całe swoje życie i to co w nim zrobiłeś. Miałeś już tego dość. Słysząc że można się tam dostać przez portal wypadłeś od stolika jak poparzony wylewając przy tym piwo.

- Może tam będe miał lepsze życie - powiedziałeś sam do siebie po czym wszedłeś do portalu.

--- Koniec cytatu ---

Zostałeś przyjęty do gry, zaś po przejściu przez portal twoim oczom ukazała się polana i mieniący się w oddali obraz miasta Efehidonu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej