Forumowy system RPG "Marant" > Dracoński teleport
Zapisz się do gry Marant
Ukah:
Młody przystojny mężczyzna z opaską na oku bardzo uważnie wsłuchiwał się w opowieść mężczyzny.
Zaciekawiło go to niezmiernie.
A gdy usłyszał o tym że można się tam dostać pomyślał to nie dla mnie.
Zamówił kolejną kolejkę i udał się do wyjścia.
-Nigdzie nie pójdziesz-odezwał się zakapturzony typ-oddawaj to co masz najcenniejsze to wtedy cię puszczę.
-Jestem biedny nic przy sobie nie mam nawet tamto piwo wziąłem na kredyt-odpowiedział Ukah bo tak temu mężczyźnie było na imię.
Zakapturzony bandyta spojrzał na niego i jego uwagę przykuł wspaniały medalion.
-Oddawaj medalion gnido- mówiąc to rzucił się na niego i jednym szybkim ruchem zabrał mu błyskotkę.
-Oddaj mi go ten medalion jest dla mnie wyjątkowy w środku jest portret mojej córki którą zabrała i moja podła żona błagam cię człowieku oddaj mi go-odezwał się Ukah.
Bandyta otworzył medalion i spojrzał na portret pięknej córki Ukaha.
-Ru****bym-powiedział bandyta.
Ukah nie wytrzymał i rzucił się na niego.
-Homer Yordan weźcie ode mnie tego śmiecia-powiedział bandyta.
Jak powiedział tak zrobili.
Bandyta nie miał skrupułów.
-Na tym medalionie pisze Atasel być może tam też jest twoja córka koniecznie muszę przejść przez ten portal.
Poszedł i znikął w blasku portalu.
Ukah pomyślał że jedyne co może zrobić to podążyć za tym bandytą.
Przypomniał sobie czasy gdy służył w straży królewskiej i dość łatwo pokonał Homera i Yordana.
-Panie barmanie zapłacę jak wrócę-powiedział Ukah i wszedł do portalu mając tylko to co znalazł przy Homerze i Yordanie czyli trochę jedzenia i kilka butelek gorzały.
Elrond Ñoldor:
--- Cytat: Ukah w 22 Grudzień 2014, 13:37:46 ---Młody przystojny mężczyzna z opaską na oku bardzo uważnie wsłuchiwał się w opowieść mężczyzny.
Zaciekawiło go to niezmiernie.
A gdy usłyszał o tym że można się tam dostać pomyślał to nie dla mnie.
Zamówił kolejną kolejkę i udał się do wyjścia.
-Nigdzie nie pójdziesz-odezwał się zakapturzony typ-oddawaj to co masz najcenniejsze to wtedy cię puszczę.
-Jestem biedny nic przy sobie nie mam nawet tamto piwo wziąłem na kredyt-odpowiedział Ukah bo tak temu mężczyźnie było na imię.
Zakapturzony bandyta spojrzał na niego i jego uwagę przykuł wspaniały medalion.
-Oddawaj medalion gnido- mówiąc to rzucił się na niego i jednym szybkim ruchem zabrał mu błyskotkę.
-Oddaj mi go ten medalion jest dla mnie wyjątkowy w środku jest portret mojej córki którą zabrała i moja podła żona błagam cię człowieku oddaj mi go-odezwał się Ukah.
Bandyta otworzył medalion i spojrzał na portret pięknej córki Ukaha.
-Ru****bym-powiedział bandyta.
Ukah nie wytrzymał i rzucił się na niego.
-Homer Yordan weźcie ode mnie tego śmiecia-powiedział bandyta.
Jak powiedział tak zrobili.
Bandyta nie miał skrupułów.
-Na tym medalionie pisze Atasel być może tam też jest twoja córka koniecznie muszę przejść przez ten portal.
Poszedł i znikął w blasku portalu.
Ukah pomyślał że jedyne co może zrobić to podążyć za tym bandytą.
Przypomniał sobie czasy gdy służył w straży królewskiej i dość łatwo pokonał Homera i Yordana.
-Panie barmanie zapłacę jak wrócę-powiedział Ukah i wszedł do portalu mając tylko to co znalazł przy Homerze i Yordanie czyli trochę jedzenia i kilka butelek gorzały.
--- Koniec cytatu ---
Zostałeś przyjęty do gry, zaś po przejściu przez portal twoim oczom ukazała się polana i mieniący się w oddali obraz miasta Efehidonu.
Eren:
Haha.. całe życie przesiedziałem na tyłku w tej zapchlonej karczmie, nie zamierzam dalej tu siedzieć i użalać się nad sobą pijąc tanie piwo
Mówiąc to Eren wszedł do portalu
Elrond Ñoldor:
--- Cytat: Eren w 25 Grudzień 2014, 19:16:27 ---Haha.. całe życie przesiedziałem na tyłku w tej zapchlonej karczmie, nie zamierzam dalej tu siedzieć i użalać się nad sobą pijąc tanie piwo
Mówiąc to Eren wszedł do portalu
--- Koniec cytatu ---
Zostałeś przyjęty do gry, zaś po przejściu przez portal twoim oczom ukazała się polana i mieniący się w oddali obraz miasta Efehidonu.
Armin:
Ciemność. Krzyki ustały, bitewny kurz opadł, krew wsiąknęła w piach. Przecieram oczy i najpierw widzę niewyraźnie leżące sylwetki ludzi, potem odzyskuję sprawność widzenia, podnoszę się z ziemi, a przede mną rozpościera się obraz minionej walki. Teraz już dokładnie widzę krew na ciałach moich pobratymców, poranione członki, niektórych przykrył już piach wiejący znad pustyni. Na horyzoncie nagle spostrzegam konnych krzyczących coś do siebie, uzbrojonych i jak gdyby sprawdzających dokładnie teren. Wśród poległych szukam swego miecza. Znajduję go i w jednym momencie zrywam się i zaczynam biec.
Biegnij. Biegnij. Dasz radę. Biegnij. Byle dotrzeć za skały...
Mężczyźni ścigają mnie jeszcze paręset metrów przez wydmy. Nie nadrabiają na szczęście dzielącej nas odległości. Potykam się, upadam, grzęznę w gorącym piachu. Biegnę dalej. Płuca mi płoną od wdzierającego się do nich kurzu. Byłam od nich szybsza.
Znalazłam cień w jaskini. To miejsce jednak nie jest dla mnie bezpieczne. Ruszę o zmroku, kierując się znakami na niebie.
Długa podróż przez pustynie, skały, pola usłane żwirem odebrała mi siły. Mam spierzchnięte usta, wysuszoną skórę i jedyne o czym marzę to kubek wody, czy proszę o zbyt wiele? Zaczynam mieć majaki.
Budzę się dopiero w karczmie pełnej ciemnoskórych mężczyzn. Nikt jednak nie zajmuje się mną. Obok stoi tylko woda do picia, a wszyscy zgromadzili się wokół starca, mówiącego po cichu. Stąd nie słyszę o czym rozprawia. Wypijam całą wodę od razu; to i tak mało ale nie jestem już wyczerpana, odzyskałam część sił i zaraz ruszę dalej. Wstaję z niewygodnego posłania i podchodzę do grupki ludzi słuchających opowieści.
Nie pytam się nikogo o pozwolenie. Sprawdzam jedynie czy mam przy sobie medalion od babci i wchodzę w portal.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej