Forumowy system RPG "Marant" > Dracoński teleport

Zapisz się do gry Marant

<< < (6/127) > >>

Eric:
Diomedes topiąc smutki w kuflu piwa usłyszał poruszającą opowieść barda. Zawsze marzył o przygodach i nie miał nic do stracenia. Nawet przez chwilę nie myśląc o konsekwencjach szybko wyszedł z karczmy i pokierował się w stronę rzekomego portalu. Nie miał najmniejszych wątpliwości. Pewnym krokiem ruszył ku bramie do innego, lepszego świata.

Przyjęty

Metztli:
Słowom pieśni przysłuchiwała się młoda kobieta, jej twarz skrywał kaptur, lecz spod niego wysuwały się miedziane włosy. Delikatne dłonie zacisnęła na kubku... portal. Cóż innego jej pozostało. Wstała, i nie płacąc za napój (który swoją drogą był obrzydliwy) weszła przez portal.

Przyjęta

Istedd:
Karczma, w której już od kilku...nastu godzin przepijał ostatnie monety stała się jeszcze bardziej zaludniona. Z pewnością bajdurzenia chrapliwego głosem mężczyzny dały powody, aby zebrana tutaj śmietanka z gościńca i miasta zebrała się wokoło niego gniotąc podchmielonego szlachetkę. Czy nie mieli poszanowania dla ostatnich kufli taniego piwa? Jakże nisko musiał upaść on sam, by zatracić swoje pochodzenie, dumę, majątek i więzi rodzinne? Nie potrafił sobie odpowiedzieć może dlatego, że wsłuchany w kusząco niemożliwą opowieść zamarzył o odzyskaniu tego, co utracił niesłusznie. Głowa bolała go niemiłosiernie, kształty i tak już rozmyte przez skutki przepicia i tłoku wypaczały się jeszcze bardziej, że w słowach nie doszukiwał się sensu. W stanie takim trwał przez czas nieokreślony dla niego... Wybudzony czyimś kopniakiem i wrzaskiem, w rzeczywistości będącym reakcją pewnego moczymordy siedzącego przy nim, na wieść o uaktywnieniu starożytnego teleportu podniósł się z trudem i uśmiechnął się paskudnie do podłogi. Nareszcie miał cel swojej tułaczki i miejsce, gdzie mógłby schronić się przed historią i teraźniejszością, tak blisko ze sobą związanymi. Drogę znalazł przypadkiem, ale nie zawahał się nawet o krok. Podjął ryzyko. Rzucił wyzwanie przyszłości i swemu losowi. Pani Fortunie, tak mile z nim pogrywającej przez wszystkie te lata.
Przekroczył magiczne wrota.


Przyjęty

Firax:
-Nie ma już dla mnie innej drogi, nie boję się śmierci, wchodzę - powiedział firax po czym przeszedł przez Portal w nieznane

Przyjęty

Rohgard:
Rohgard w spokoju dokończył piwo. Po prawdzie niezbyt interesowało go to, co badał lekko podchmielony bard. Dopiero w momencie, kiedy usłyszał szuranie krzeseł postanowił wyjść za wszystkimi i sprawdzić co się dzieje.
 Udał się za wszystkimi do niewielkiego lasu, pośrodku którego, na niewielkiej polanie wyrastal teleport.
 - Wojna. Dajcie mi wojnę - powiedział wprost wskakujac w środek teleportu.

Przyjęty

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej