Tereny Valfden > Dział Wypraw

W góry

<< < (6/8) > >>

Devristus Morii:
- Aż tak dużo sie ich w tym miejscu zaroiło. Będę musiał wysłać tu oddział wampirów. - rzekł Dev. - A co tam u ciebie, drogi Goridianie?

Gordian Morii:
-Jak to mówią stara bieda. Powoli dokształcam się w nowo wybranym przez siebie fachu, ostro zabrałem się za treningi walki i... i chyba to wszystko. Ostatnio nawet nie ma czasu, żeby wyskoczyć do oberży posłuchać co tam w wielkim świecie słychać.- rzekł elf zrównując się z Devristusem. -A co do tego zlecenia, które mi dałeś to trzech zaufanych ludzi wyruszyło wczoraj zbierać informację i węszyć. Gdy tylko coś znajdą ruszam i robię porządek.- dodał. Wspinali się coraz wyżej a im bliżej szczytów się znajdowali tym odczuwalna temperatura była niższa i w okół powiększała się pokrywa śnieżna. -Co do tych wiwern to specjalnie wybraliśmy się na nie teraz, bo w Hemis i wczesną Veris gady przebywają w wielkich jaskiniach, w których łatwiej będzie nam je złapać. O spójrz na tamto wejście do jaskini.- rzekł wskazując na czerniący się otwór w skale. -Te szkielety krów i kóz powinny być jasnym dowodem na to, że w jaskini zamieszkują wiwerny. ÂŁuki w dłoń i zabijać je tak, aby zbytnio nie uszkadzać żądeł i jadu. Wchodzimy.

Devristus Morii:
- hmm... Mam nadzieję, że sprawa zostanie szybko rozwiązana. - rzekł Dev. Gdy dochodzili do jaskini skoncentrował się i uwolnił trochę energii magicznej.

Gordian Morii:
Tunel do którego weszli Gordian, Devristus, Sirius i Nevo był ciemny i duszny. Na ziemi walały się rozkładające się resztki zwierząt, w których buszowały szczury oraz masa śmieci przywleczonych tu zapewne przez mieszkańców jaskini. Mimo gryzącego zapachu powodującego mimowolne łzawienie oczu elf szedł naprzód przyklejony prawym ramieniem do ściany nasłuchiwał odgłosów dochodzących z wewnątrz kompleksu jaskiń. Elf gestem nakazał milczenie i wyciągnął strzałę, poruszał się bezszelestnie wykorzystując nabyte umiejętności.

Sirius:
Wampir, dotychczas milczący i spokojny, teraz syknął leciutko przez zęby i sięgnął za plecy. Dwa bliźniacze ostrza wysunęły się z namaszczonych olejem pochew. Ich klingi wydawały się pochłaniać światło, samo patrzenie na nie powodowało, że w sercach wrogów upadał duch. No cóż, do tego były stworzone. Ważne jednak było to, że te bronią są diabelsko ostre, oraz to, że wampir opanował do perfekcji ich używanie. Teraz okaże się, czy perfekcyjne zdolności wystarczą... Poprawiając uchwyt na rękojeściach, wampir ruszył za elfem równie szybko, lecz i równie ostrożnie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej