Tereny Valfden > Dział Wypraw
Woń Złota
Canis:
Zacząłem więc iść w górę szlaku, pomagając sobie w spacerku kosturem. Rozglądałem się dookoła w poszukiwaniu czegoś wyróżniającego się spośród gór, być może budynków, elementów infrastruktury, bądź żywych istnień, starałem się być widoczny i dostrzegalny, aby ewentualne pomoce na drodze znaleźć.
Sado:
Mebo: Niestety nie udało się. Wilki wyczuły Cię dzięki świetnemu węchowi. Już po chwili zostałeś otoczony przez mroczne i krwiożercze bestie.
6x Mroczny Wilk
http://nockruka.gram.pl/marant/index.php/Mroczny_Wilk
Sado: Po chwili wędrówki natknąłem się na małe stadko trolli. Przyglądały się mi z ciekawością.
4x Troll
http://nockruka.gram.pl/marant/index.php/Troll
Canis: Kiedy sobie tak szedłeś, usłyszałeś głośny pisk. Wysoko nad Tobą latała grupa harpii. Po chwili wredne bestie zaczęły ostro pikować w dół, by Cię zaatakować.
12x Harpia
http://nockruka.gram.pl/marant/index.php/Harpia
Canis:
Wbiłem ksotur pionowo w ziemie obok siebie, aby móc go szybko sięgnąc, jednocześnie kierując drugą rękę w górę w kierunku harpii i kumulując w niej energię konieczną do użycia atrybutu mortokinezy.gdy przyłożyłem drugą ręką już po wbiciu kostura i kumulując w niej energię, zabrałem się do działania. chwyciłem tak dwie harpie i zacząłem nimi miotac w powietrzu starając się utrudniać lot i koncentrację pozostałych stworzeń. jednocześnie moja dusza zaczęła uwalniać energie magiczną do użycia zaklęcia deszczu ognia. cięzko było zachowywać podzielnośc uwagi na oba procesy, lecz ze względu na dość spore doświadczenie w obsłudze tych zdolności wydało się to możliwe. wypowiedziałem zaklęcie:
- RIOI (Skrócona forma, Deszcz ognia, Naurangol) !
Niebo rozjarzyło się czerwienią, po czym z nieba zaczęły lecieć w kierunku ziemi niewielkie ogniste pociski. starałem się jednocześnie miotać tak harpiami, aby każda, a przynajmniej większość oberwała takim pociskiem w części ciała, skrzydła etc.
4 harpie oberwały w skrzydełka ognistymi pociskami z deszczu ognia. po chwili nie mogąc zachować równowagi zaczęły chaotycznie opadać na ziemię. 2 harpie oberwały an tyle potężnie za pośrednictwem zderzeń z kontrolowanymi przeze mnie harpiami oraz od deszczu ognia potężnych obrażeń w główne ośrodki życiowe, jak głowa i klatka piersiowa, ze zginęły. dwie harpie, które kontrolowałem za pomocą mortokinezy zemdlały ze względu na szybkie ruchy w powietrzu niekontrolowane przez nie. gdy ujrzałem to, zrobiłem gwałtowne ruchy rękoma w kierunku ziemi, kierując energię tak, aby harpie uderzyły w ziemię i w tym wyniku zdechły. tak też się stało, gdy uderzyły powstały spore wgłębienia w ziemi od mocy uderzeń.
4/12 zabitych
4/8 ranne
Pozostałe harpie nie wróciły jeszcze do pełni sprawności zaskoczone wydarzeniami. niemniej jednak po pewnym czasie ponownie poczęły pikować w moją stronę zaczynając wykorzystywać swoje nadprzyrodzone zdolności, jak "pisk"
Zanim jednak tak się stało wypowiedziałem kolejne zaklęcie, tym razem przyzwania ognistego feniksa.
- IXAOIIIUAI! (przyzwanie ognistego feniksa, skrócona forma, naurangol)
energia wypłynęła z mojego ciała i pomknęła w nieboskłon. po chwili w chmurach niewidoczny powstał portal. Po chwili z za nich wyleciał ognisty feniks przybyły przez owy portal. zaczął szybko lecieć w kierunku harpii.
Zanim te zdołały w pełni użyć zdolności pisku, ognisty feniks zaczął w locie używać swojej broni oddechowej, którą jest strumień ognia. zaczął spalać harpie w locie. nie minęło kilka minut, a wszystkie cztery zostały spalone i ich truchła zaczęły spadać na ziemie. nie zwlekając z działaniami przekazałem feniksowi rozkaz, aby spalił ciała opadających bezwładnie harpii będących rannymi. harpie padły już na ziemię, lecz feniks widział to i pomknął w ich kierunku. będąc przy nich wylądował, te wstały i zaczęły go atakować, on niezwłocznie ponownie użył swych zdolności do użycia broni oddechowej i zaczął spalać je. wszystkie ranne harpie zginęły...
12/12 zabitych...
Rakbar Nasard:
- Grrr – prymitywnie odpowiedział na głosy wilków.
Wyjął drugie ostrze, które błyskawicznie skierował do tyłu, by wilki widziały, iż jest przygotowany z obu stron. Obrócił się momentalnie o 90° w prawo, by pokazać całemu stadu, iż jest na tyle sprytny, by ochronić także swoje boki. Cofnął lekko przednią broń do siebie, z tylnią postąpił podobnie. Wilki zacieśniając koło, zmniejszały dystans między sobą a człowiekiem. W pewnym momencie, Mauren wyprowadził szybkie pchnięcie w przód, dając tym samym krok w przód, lekko zginając ciało - zwiększając tym samym siłę ataku. Celem był pierwszy wilk, najprawdopodobniej nie przywódca. Celował między oczy, w czaszkę, aby nieodwracalnie uszkodzić mózg potwora. Czubek miecza wbił się dosyć głęboko (5cm), dzięki długiej broni i odpowiedniego ułożenia ciał, w pysk wilka Natychmiast otwór, który pozostawił wyjęty miecz, trysnął krwią, zalewając połacie leśne pod nogami wojownika. Tuż po wyprowadzeniu pchnięcia wprzód, Mauren tylnią broń odchylił maksymalnie do tyły, by pokazać chęć do ataku, jednak zaatakował bronią pierwszą, zadając na ślepo pchnięcie w tył, metrowym mieczem z mithrilu. Miecz trafił idealnie w otwartą paszcze mrocznego wilka, okrutnie przecinając czaszkę na wylot. Krew ponownie zalała powierzchnię walki między człowiekiem a leśnymi panami.
[Walka mieczem V, Pchnięcie, Pchnięcie w tył; Szczęście]
--- Kod: ---pozostały -> 4/ 6 <- ilość wszystkich (mroczne wilki)
--- Koniec kodu ---
Sado:
Dracon szybko skumulował energię, koncentrując się.
- Iaish Huosh Ipish Aresh Xuash [Pirokineza, Naurangol] – wypowiedział uwalniając ją. Ciało jednego z trolli nagle zapłonęło. Bestia wydała z siebie głośny ryk i zaczęła rzucać się na wszystkie strony. Pozostałe trolle rzuciły się w kierunku swojego przeciwnika. Ten zaczął się cofać, zdejmując łuk i nakładając wybuchowe strzały. Zatrzymał się i naciągnął szybko cięciwę, po czym wycelował i oddał strzał. Dwie strzały pomknęły w kierunku dwóch potworów. Bestie wprawdzie nie bały się pocisków, lecz nie wiedziały o ich właściwościach. Strzały po trafieniu eksplodowały, raniąc jednego trolla w nogę, zaś drugiego w brzuch. Sado odrzucił łuk i sięgnął po miecz. W jego kierunku zmierzał teraz tylko jeden przeciwnik. Jego ramię wystrzeliło w kierunku Dracona, który błyskawicznie ciął głęboko przedramię. Potwór wrzasnął, lecz rana zaczęła się regenerować. Sado zanurkował pod nogami bestii, po czym wstając wykonał mocne pchnięcie w tył, wbijając miecz w nogę wroga. Nie czekając na rezultat, wyszarpnął ostrze i wykonując półobrót, uderzył z całej siły w brzuch. Miecz wbił się głęboko, wywołując nagły wylew krwi. Troll jęknął głośno. Organy były wyraźnie uszkodzone, lecz Dracon nie poprzestawał. Chwycił oburącz sztylet i wbił go potężnie w plecy, przebijając odrobinę serce. Bestia padła od razu martwa na ziemię. Sado wziął ekwipunek i odwrócił się. Pozostali dwaj przeciwnicy byli już prawie zregenerowani. Ten, który oberwał w nogę, pędził już w jego stronę. Dracon ustawił się w pozycji bojowej i ścisnął mocniej sztylet. Gdy przeciwnik znalazł się dość blisko, cisnął ostrzem z całej siły. Sztylet wbił się prosto w gardło trolla. Gdy ten zaczął dławić się krwią, Sado podbiegł szybko i wymierzył zabójcze pchnięcie w serce przeciwnika. Następnie wyrwał sztylet i schował. Został mu ostatni przeciwnik. Jeszcze nie zdążył całkiem zregenerować rany w brzuchu. Twarz miał całą z krwi, najwyraźniej nią wymiotował. Dracon schylił się lekko i zaczął biec. Trroll uniósł łapska, próbując go zgnieść, lecz Sado zamiast zadać cios, przeturlał się na bok. Dłonie bestii uderzyły potężnie w ziemię. Dracon wykorzystał odsłonięcie rannej bestii i wyprowadził potężne uderzenie od boku. Miecz sieknął ostro nogę potwora. Troll zwalił się na podłoże, czując jak upływa mu krew. Sado wyszarpnął ostrze i pchnął nim jeszcze teraz, tym razem kark bezbronnego stworzenia. Kręgosłup natychmiastowo został złamany, a bestia padła bez tchu. Następnie wziął się za zbieranie trofeów i ruszył dalej.
Wziąłem:
12x pazur trolla,
3x skóra trolla, (jedna została spalona)
Mebo: Dwa mroczne wilki po Twoich bokach rzuciły się w Twoją stronę.
Canis: Poszedłeś dalej. Po chwili usłyszałeś łopotanie skrzydeł. Z dwóch różnych stron pędziły w Twoim kierunku pary gryfów.
4x Gryf
http://nockruka.gram.pl/marant/index.php/Gryf
Sado: Po dłuższej wędrówce natknąłem się na dwie Mantikory jedzące trolla. Wyczuł mnie, gdyż przerwały tę czynność i zaczęł się we mnie wpatrywać.
2x Mantikora
http://nockruka.gram.pl/marant/index.php/Mantikora
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej