Tereny Valfden > Dział Wypraw

Leśny szlak

<< < (3/16) > >>

Rakbar Nasard:
- Niedługo się spotkacie - rzekł na odchodne, po czym wrócił na konia.
Pędząc galopem w stronę wioski, Ikraaz starał się nie przejmować nadciągającymi problemami...

Po dotarciu do wioski, zwrócił się w stronę portu. Przemierzając tamtejsze uliczki obserwował każdego człowieka. Poszukiwał 2 cech w wyglądzie mężczyzny: trudność w poruszaniu się, poruszanie się za pomocą kija - utykanie oraz blizn na twarzy...

Gordian Morii:
//: Wjechałeś do portu. Wśród smrodu gnijących ryb i równie odpychającego zapachu tych, o których sprzedawcy mówili, że są prosto z wody zacząłeś przedzierać się do nadbrzeża. Koń musiał pozostać przy jednym ze straganów, gdyż jazda w siodle przy tak wielkim ścisku była wręcz niemożliwa. Wreszcie przedarłeś się na zawalone skrzyniami molo przy którym zacumowane były mniejsze łódki. Wielkie karaki i galeony stały daleko od brzegu. Gdyż głębokość ich zanurzenia uniemożliwiała przybicie do samego brzegu. Rozładunek odbywał się na zasadzie przeładowywania towarów i ludzi na mniejsze płaskodenne jednostki, które kursowały od brzegu do wielkich jednostek wywożąc to co miało zostać wyładowane w Atusel. Poszukując Reta wypatrzyłeś w tłumie kogoś, kto odpowiadał opisowi ruszyłeś w jego stronę.

-No chyba całkowicie zgłupiałeś kapitanie! Tyle pieniędzy za podróż tą nędzną łajbą? Tamten z Meduzy proponował mi podróż przez połowę tego co ty...- podniesionym głosem wykrzykiwał mężczyzna do pochylonego nad mapą kapitana statku o wdzięcznej nazwie Syrenka. Sposób w jaki poruszał rękami szybko skojarzył Ci się z spotkanym wcześniej kupcem... To musiał być on.

Rakbar Nasard:
- Przepraszam - zwrócił się do krzyczącego mężczyny. - Czy mówi ci coś imię Amos?

Gordian Morii:
-Co, co, co co?- zaskoczony mężczyzna nie mógł zlokalizować źródła głosu, które wypowiedziało imię jego brata. Wreszcie odwrócił się zauważając Ciebie. -Amos? Brat mój rodzony. Niestety teraz wyruszył do miasta sprzedać przyprawy będziesz musiał poczekać tutaj ze mną. Yyyy Ret jestem.- rzekł mężczyzna wyciągając dłoń na przywitanie -Chyba, że Ci się spieszy drogi panie maurenie. To może ja mógłbym jakoś pomóc?- zapytał.

Rakbar Nasard:
- Będziesz mógł pomóc, ale nie mnie. Twój brat, Amos, jest na szlaku handlowym i nie może wrócić do wioski, ponieważ jego wóz jest niesprawny. Jak najprędzej powinieneś udać się tam z ludźmi i nowym wozem, by przejąć towary i brata. ÂŚpiesz się jednak, do zmroku niedaleko!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej