Tereny Valfden > Dział Wypraw
Karczmarz
Elrond Ñoldor:
// Jak w tym pierwszym przy czym drzwi frontowe karczmy nie są od strony szczytu jak w tamtym obrazki.
Gdy task sobie się wspinałeś usłyszałeś ciche klapniecie. A po nim chrapanie. Zaintrygowało Cię że mimo płonącej stajenki karczmarz był w stanie położyć się spać. Gdy byłeś już prawie że na góże zauważyłeś że okienko jest lekko uchylone.
Gordian Morii:
Elf poruszając się po dachu karczmy niczym wielki ptak podszedł na sam jego koniec i wyciągając z pochwy miecz delikatnie otworzył nim okienko. W pewnym momencie framuga okna zaskrzypiała... Elf zamarł w bezruchu lecz dalsze głośne chrapanie karczmarza pozwoliło mu twierdzić, że czujność snu nie została w żaden sposób zmniejszona. Okienko ustąpiło dając elfowi otwartą drogę do celu. Wyciągając z sakiewki zabrany bandytom sznurek elf złożył go na połowę i zawiązał go do wystającej krokwi. Sznurek miał tylko pomóc elfowi w ucieczce pokazując miejsce z którego schodził gdy będzie uciekał z pokoju karczmarza. Opuszczając się na rękach z sztyletem w zębach Gordian stanął na parapecie okna lustrując wnętrze pokoju.
Akrobatyka
Elrond Ñoldor:
Był to zwykły wyczyszczony i umeblowany strych. Na środku stało łóżko, a w nim w zwiniętej pozie chrapał karczmarz.
// opisuj swój każdy ruch bym mógł w każdym miejscu ci przerwać ;p np. gdy źle zeskoczysz z parapety czy idąc przez pokój ;]
Gordian Morii:
//: A jakby mu tak załadować strzałę w skroń? <myśli>
Elf obejrzał cały pokój w poszukiwaniu czegoś na co można by uważać ale nie zauważył nic konkretnego. Złapał dłonią za framugę okna i delikatnie niczym mały kot usiadł na parapecie. Powoli ruszył w stronę łóżka starając się z dala omijać wszystkie stojące na jego drodze przedmioty. Uważał również na to co ma pod nogami, nigdy nie wiadomo czy karczmarz nie lubi bawić się drewnianymi klockami czy bujanymi konikami. W końcu za coś został wydany na niego wyrok, a i podczas wspólnego spaceru wydawał się bardzo dziwny. Elf postąpił krok w przód zmierzając do śpiącego mężczyzny w tym samym momencie przekładając sztylet z zębów do ręki.
Skrytobójstwo
Elrond Ñoldor:
W tym samym momencie ktoś z dołu krzyknął. Najwyraźniej chłop dając do zrozumienia co myśli o bójkach pod jego nosem. Karczmarz zerwał się ze snu wystraszony... A ty...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej